Świstówka Roztocka - wędrówka w poszukiwaniu świstaków


Jedną z pierwszych destynacji początkujących wędrowców w Tatrach jest Świstówka Roztocka. Możliwość zobaczenia dwóch pięknych dolin - Pięciu Stawów oraz Rybiego Potoku, w połączeniu z niewymagającym podejściem to trasa wręcz idealna. W naszym górskim nabytku brakuje jednak tej cegiełki. Pomieszaliśmy kolejność, najpierw wchodząc na Rysy, czy Krywań, a taka widokowa perełka pozostała nietknięta. Najwyższa pora to zmienić.
Z Zakopanego wyruszamy o 6:30, by po 20 minutach znaleźć się w Palenicy Białczańskiej. Przy kasach TPN o tej porze ustawiona jest już długa kolejka, tymczasem my przesmykujemy bokiem z biletem tygodniowym 😃 Idziemy przed siebie asfaltówką po raz drugi w tym tygodniu i zaledwie 30 minut zajmuje nam dotarcie do Wodogrzmotów, skąd szybko odbijamy w prawo ku Dolinie Roztoki. Nasz plan jak łatwo się domyślić, zakłada trasę od Piątki do Morskiego Oka.


Wodogrzmoty Mickiewicza
Szlak zielony jest zdecydowanie bardziej pusty od asfaltówki, aczkolwiek turystów również tutaj nie brakuje. Idziemy żwawym tempem, mijając co wolniejszych, a pierwszy postój robimy w Nowej Roztoce. Tam pałaszujemy po kanapce, by mieć siły na ostrzejsze odcinki, a następnie kontynuujemy wędrówkę szlakiem zielonym. Znaną drogą po łącznie godzinie docieramy do rozstaju Rzeżuchy, gdzie bez przystanku skręcamy w lewo zgodnie z czarnymi znakami. Ścieżka prowadzi zakosami wprost do schroniska w Dolinie Pięciu Stawów Polskich, a podejście jest żmudne i intensywne. Miarowo oddychając, szybko zdobywamy wysokość, a z każdym krokiem widoki są coraz bardziej rozległe. Po 30 minutach wyłania się przed nami budynek, co oznacza, że jesteśmy na miejscu. Ludzi kręci się sporo - jedni dopiero przyszli, inni ruszają w wyższe partie, tymczasem my wchodzimy do schroniska, by nieco ochłonąć i napełnić brzuchy. 

Schronisko w Dolinie Pięciu Stawów Polskich
Ponieważ dzisiejszy dzień nie należy do najgorętszych zarzucamy na siebie coś ciepłego i po śniadaniu wychodzimy na zewnątrz. Czas nas nie nagli, więc znajdujemy skrawek ławki nad Przednim Stawem i kontemplujemy. To jest ten czas pośród przyrody, kiedy można się wycisz i doładować akumulatory. To ta chwila, którą cenię w górach najbardziej.

Opalony Wierch, Marchwiczna Przełęcz i Miedziane
Kontemplacja nad Przednim Stawem
Wyżnia Kopa i Liptowskie Mury
Tatrzańska Kaczucha
Po godzinie lenistwa ruszamy w dalszą drogę - bądź co bądź w nieznane, a obieramy szlak niebieski, który ma za zadanie doprowadzić nas do Morskiego Oka. Najpierw idziemy lewym brzegiem Przedniego Stawu, by niebawem wejść w głazowisko. Wąska ścieżka zaczyna nieznacznie piąć się w górę, a za naszymi plecami pojawia się rozległy kadr na Dolinę Pięciu Stawów. Podczas wędrówki uważnie rozglądam się nie tylko w poszukiwaniu widoków, ale i świstaków. Mają tu wręcz idealne warunki mieszkaniowe, więc musiały się nieźle pochować... Niebawem podejście nabiera intensywności, co oznacza szybkie zdobywanie wysokości. Wpływa to wprost proporcjonalnie na widoki, a dolina oraz stawy niezmiennie się oddalają.

Początek niebieskiego szlaku z widokiem na Szpiglasowy Wierch, Liptowskie Mury oraz Gładki Wierch
Dolina Pięciu Stawów Polskich w całej okazałości
Podejście
Następnie szlak niebieski wiedzie zakosami pośród kosodrzewiny, a ja wciąż oglądam się za siebie, żeby nie przegapić najbardziej dogodnego miejsca do robienia zdjęć, bo tak naprawdę nie wiemy, gdzie ten "punkt zero" się znajduje. Po upływie 30 minut stajemy się na szczycie Świstowej Kopy, czyli najwyższym wzniesieniu na trasie. Od razu znajdujemy miejscówkę, skąd rozciąga się najlepsza panorama na dolinę i tam stacjonujemy. Z tej perspektywy Przedni Staw wydaje się dorównywać powierzchnią Wielkiemu, w oddali dostrzegamy szlak na Przełęcz Krzyżne, a całość otoczenia wygląda niesamowicie.

Cztery Stawy Polskie, schronisko, Kotelnica, Gładki Wierch oraz Gładka Przełęcz
Szlak na Przełęcz Krzyżne oraz Buczynowe
Moje ulubione na widokówce
Po chwili samotności na szczycie, niebawem zbieramy się do zejścia. Podążamy wciąż szlakiem niebieskim, który prowadzi nas kamiennym duktem. Odtąd powoli tracimy wysokość, podążając w kierunku Doliny Rybiego Potoku, a co kawałek słyszymy pogwizdywanie świstaków. Niestety żaden nie wychyla swojego grubiutkiego brzuszka, więc maszerujemy z lekkim niedosytem przyrodniczym. Wąska ścieżka prowadzi nas w otoczeniu kosówki, a niebawem przed nami wyłaniają się szczyty w słowackiej części Tatr.

Ścieżka z widokiem na Szeroką Jaworzyńską, Jaworowe, Świstowy Szczyt,
Młynarza oraz Żabią Czubę
Po lewej Tatry Bielskie - Hawrań i Płaczliwa Skała; po prawej Szeroka Jaworzyńska
Po 30 minutach niewymagającej wędrówki znajdujemy się na wierzchołku Kępy, skąd roztacza się panorama na Morskie Oko i całe jego otoczenie. Jest dość pochmurno, więc widok nie jest rewelacyjny, ale i tak przystajemy na chwilę, by popatrzeć na zdobyte wczoraj Rysy. Jest duma... 😃

Żabi Szczyt, Niżne Rysy, Rysy (w chmurach), Żabi Koń oraz Mięguszowieckie Szczyty
Morskie Oko już niedaleko
Wędrówkę kontynuujemy wciąż kamienną ścieżką, a bliskość jeziora daje nam nadzieję, że droga dobiega końca. Niestety nadzieja jest złudna, ponieważ przed nami jeszcze 40 minut marszu i nie żeby było trudno, ale po prostu nasze nogi mają już na liczniku w sumie 140km. Na szlaku zaczynają pojawiać się turyści z naprzeciwka, co trochę spowalnia nas na mijankach, a gdzieniegdzie ścieżkę przecinają strome żleby, które niegdyś ubezpieczone były łańcuchami. Stopniowo osiągamy piętro lasu, a niebawem znajdujemy się na asfaltówce. Teraz już w tłumie turystów pokonujemy ostatni odcinek do Morskiego Oka, gdzie zaciekle poszukujemy wolnego kamienia do odpoczynku, a łatwo nie ma. Nad jeziorem pozostajemy godzinę i pomimo że do ciszy i spokoju mu daleko, to jest całkiem przyjemnie.

Klasyk - Mięguszowieckie Szczyty, Cubryna i Mnich
Kocioł Czarnego Stawu
Na koniec pozostaje nam najmniej przyjemna część wędrówki, czyli 1,5 godziny męczarni asfaltem. Dopiero przy samochodzie znajdujemy chwilę na wyciszenie, które nie było możliwe na zejściu. Wracamy do Zakopanego na obiad, a na kwaterze czeka już na nas schłodzone piwo. Może nie spotkaliśmy świstaków na szlaku, ale po Łomży na pewno je widziałam… 😜

Świstak z Łomżą... ktoś widzi dwa? 😜

A.N.

06.09.2014


Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza