Samotność w Tatrach Bielskich – Chata Plesnivec


Długo oczekiwana majówka nadeszła, a ponieważ w tym roku plany zaprowadziły nas na Słowację, to po drodze do celu głównego zamierzamy po raz pierwszy odwiedzić Tatry Bielskie.
Pogoda od rana nas rozpieszcza, przez całą drogę świeci słońce, a uśmiechy jak to zwykło na wyjeździe nie znikają 😊 Standardowo również spowalniają nas korki i na miejsce dojeżdżamy godzinę później niż planowaliśmy, ale nic straconego, ponieważ dzisiejsza trasa jest krótka. O 12:00 jesteśmy w Tatrzańskiej Kotlinie, skąd rozpoczynamy wędrówkę do jedynego schroniska w Tatrach Bielskich – Chaty Plesnivec.


Tatrzańska Kolina
Startujemy niebieskim szlakiem i podążamy nim do pierwszego rozstaju, czyli jakieś 30 minut na przemian lasem i odkrytym terenem. To co od razu rzuca się w oczy to bujna roślinność i soczyście zielone otoczenie ścieżki. Idziemy spacerowym tempem napawając się przyrodą.

Podejście lasem
Zielono
Jeszcze kawałek kontynuujemy marsz zgodnie z niebieskimi znakami i dopiero przy Rozstaju Czarnej Wody zmieniamy szlak na żółty. Teraz podążamy Czarną Doliną Rakuską, którą powoli nabieramy wysokości. Przez całą drogę towarzyszy nam szum potoku, a droga wznosi się delikatnie w górę.

Razcestie Cierna Voda
Potok Czarna Woda Rakuska
Po 30 minutach wyłaniają się pierwsze widoki na Tatry Bielskie, a my nieustannie podążamy przed siebie. Od rozstaju nikogo nie spotykamy na szlaku, a po zaskakującym czasie łącznym 1h 30min, przed nami ukazuje się budynek Szarotki i Siedem Źródeł.

Nieśmiało wyłania się nasz cel
Siedem Źródeł
Schronisko Szarotka i Bujaczy Wierch
Teraz czeka nas nieco ostrzejsze podejście zakosami, ale to już ostatnie tego dnia. W zasadzie dzisiejszy szlak nie był w ogóle wymagający, wręcz lajtowy i po 15 minutach znajdujemy się na miejscu. Udając się do Chaty Plesnivec trzeba pamiętać, iż jest ona otwarta sezonowo. Obecnie mamy kwiecień, więc schronisko jest zamknięte i pozostaje nam zasiąść do śniadania na jednej z zewnętrznych ławek. Odpoczywamy w samotności u stóp Bujaczego Wierchu i Lawinowego Żlebu, podziwiając widok na południe. Położenie Szarotki w zaciszu świerków jest niezwykle urokliwe i niezmiernie mi się podoba. Lubię takie odludzia... 😉

Chata Plesnivec
Schronisko i Lawinowy Żleb
1250m n.p.m.
Szarotka z bliska
Rysia Skała i Mała Jelenia Skała
Charakterystyczna Szarotka z widokiem na południe
Niestety niebawem zachodzi słońce i wzmaga się wiatr, przez co nie spędzamy zbyt dużo czasu na miejscu. Po 30 minutach popasu postanawiamy ruszać w drogę powrotną z lekkim niedosytem, iż pogoda popsuła plany relaksacyjne. Niemniej jednak nawet tak krótka chwila pozwoliła mi się wyciszyć. Dzisiejszy dzień tylko potwierdził, że Tatry Bielskie są istną oazą spokoju, a Schronisko pod Szarotką koniecznie musimy odwiedzić w sezonie.

Szarotka z drugiej strony
Zejście rozpoczynamy drugim alternatywnym szlakiem - zielonym, dzięki czemu trasa ułoży nam się w pętelkę. Wąska ścieżka prowadzi trawersem przez las i stwarza urokliwy klimat. Tatry Bielskie wciąż goszczą nas wszechobecną zielenią i zapachem świerków.

Szlak zielony
Po chwili marszu ścieżka nieco zakręca i między drzewami pojawiają się okna widokowe. Zza zielonych kop Tatr Bielskich nieśmiało wyłaniają się ośnieżone granie Tatr Wysokich. Widok jest oszałamiający - wiosna przeplata się z resztkami zimy.

Kieżmarski
Tatry Wysokie
Praktycznie całą drogę powrotną idziemy po równym terenie i co jest zaskakujące, mimo wszystko tracimy wysokość. Już po godzinie jesteśmy ponownie na rozstaju "Pri Sumivom Prameni" i znanym już szlakiem zmierzamy do samochodu. Po 20 minutach marszu w promieniach słońca znajdujemy się na parkingu, zakańczając tym samym czwartkową wędrówkę. Wyskakujemy z trekkingów, wskakujemy w obuwie sportowe i ruszamy dalej już na czterech kółkach. 
Tatry Bielskie pokazały się od zdecydowanie spokojnej strony i z pewnością nie jest to nasza jedyna wizyta w tym paśmie. Co prawda trasę odbyliśmy poza sezonem, ale niespotkanie ani jednego wędrowca, jednak o czymś świadczy. Lubimy takie klimaty, na pewno wrócimy 😃

A.N.

30.04.2015



7 komentarzy:

  1. Że ja tu do Ciebie wcześniej nie trafiłam. Muszę to wszystko nadrobić, ale już wiem, że zostaję, by chłonąć zdjęcia i góry w ilości, jaką uwielbiam. :)

    OdpowiedzUsuń
  2. O jakże mi miło :) Będę oczywiście na bieżąco wrzucać nową dawkę zdjęć

    OdpowiedzUsuń
  3. Myślę, że to Wasza pierwsza, ale nie ostatnia wizyta w Bielskich? Szczerze polecam kolejne wędrówki :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Tatry Bielskie are as close to heaven image as I can imagine. Not just the loneliness but also the peace of mind and the let go of everything and the feeling of just being there.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Beautiful words Isabelle !

      Usuń
    2. To co opisaliście jako ośnieżony Jagnięcy Szczyt w rzeczywistości jest dwoma wierzchołkami Kieżmarskiego i Małego Kieżmarskiego Szczytu, na lewo od nich widnieje dużo niższy Huncowski Szczyt, na prawo fragment Durnego Szczytu. Nie ma żadnym ze zdjęć Płaczliwej Skały, przy tak opisanym zdjęciu widać Tatry Wysokie ( a nie Bielskie gdzie jest Płaczliwa Skała) a więc po kolei od lewej znowu Mały Kieżmarski, Baranie Rogi, Czarny Szczyt i Kołowy Szczyt. Pozdrawiam.

      Usuń
    3. Przyznaję, że post powstał, kiedy nie miałam jeszcze dobrej znajomości topograficznej. Oczywiście poprawiam. Dzięki!

      Usuń