W odpowiednim miejscu i czasie – Zielony Staw Kieżmarski


O 7:20 na parkingu Biela Voda Kieżmarska
pada deszcz. Plan na dzisiaj to tylko Zielony Staw Kieżmarski, ale nikt nie lubi chodzić w deszczu. Szlakowskaz do celu pokazuje czas 3h 5min, więc czeka nas spory kawałek drogi, który rozpoczynamy w mżawce. Szlak żółty dobrze się zapowiada - zaczyna się wygodną szeroką drogą i wznosi umiarkowanie w górę. Po 15 minutach marszu opad całkiem zanika i spośród chmur wyłaniają się Tatry. Napawa optymizmem 😉

Rozstaj Biela Voda
Początek szlaku
Szeroka droga prowadzi nas wzdłuż potoku Biela Voda Kieżmarska w typowo leśnym otoczeniu. Maszerujemy dobrym tempem bez większej zadyszki, mijając kolejno rozstaje na Skalnate i Biele Pleso, ale my trzymamy się wcześniej założonego planu. Szlak można by wręcz uznać za nudny - jest równo, łatwo, a widoków jak na lekarstwo.

Nudy, nudy...
Widok na Rakuską Czubę
Jeden z rozstajów
Mniej więcej w połowie drogi
ścieżka nieco się zwęża i nie jest już tak wygodna jak dotychczas. Wciąż idziemy lasem, a szlak niebawem wchodzi w niewymagające zakosy. Turystów kręci się niewielu, w zasadzie większą część stanowią biegacze i to z Bielska-Białej 😃 Równym tempem przemierzamy kolejne kilometry, gdy nagle z pomiędzy chmur wyłaniają się wierzchołki Tatr Bielskich. Sielanka nie trwa
jednak długo, ponieważ wraz ze wzrostem wysokości wchodzimy w chmury i odtąd podążamy we mgle. Niezmiennie idziemy wzdłuż potoku i staramy nie zastanawiać się, co nas czeka u kresu wędrówki. Zaczynam nawet dostrzegać jakąś magię w tej tajemniczej aurze.

Bielska Kopa
Mgliście
Potok Biała Woda Kieżmarska
Zerkam na zegarek, ile jeszcze zostało nam wędrówki i cierpliwie stawiamy każdy kolejny krok. Maszerujemy już bez przerwy 2 godziny, więc na pewno jesteśmy za połową. Wtem za zakrętem wyłania się przed nami schronisko i przyzwoity zarys gór, będący otoczeniem Zielonego Stawu. Jesteśmy na miejscu. Wybija 9:30.

Charakterystyczne schronisko nad Zielonym Stawem
Chata pri Zelenom Plese i otulona chmurami Jastrzębia Turnia
Finisz
Schronisko położone jest na wysokości 1550m n.p.m., posiada duży bufet oraz 56 miejsc noclegowych. Wchodzimy do chaty na śniadanie i nagle wpada nam do głowy pewien pomysł. Mamy całkiem niezły czas, to może byśmy skoczyli na Rakuski Przechód, zamiast kończyć wycieczkę w dolinie...? Rozważamy wszystkie za i przeciw, by w końcu zapadła decyzja, że warto spróbować. Czerwony szlak powinniśmy ogarnąć w około 2h, więc wszystko się jakoś pozytywnie układa. Gdy tak spokojnie ustalamy szczegóły nad mapą, za oknem nagle się przejaśnia. Biorę aparat i pędzę na zewnątrz, a to co zastaje przerasta moje najśmielsze oczekiwania. Czuję się jak widz na spektaklu w reżyserii Matki Natury. Istny majstersztyk!

Od lewej Durny Szczyt, Mały Durny, Spiska Grzęda, Barani Mnich, Baranie Rogi i Czarny Szczyt
Biała kurtyna się rozstępuje
Baranie Rogi, Czarny Szczyt i w chmurach Kołowy Szczyt oraz Jastrzębia Turnia
Jastrzębia Turnia się odsłania
Mały Kieżmarski Szczyt
Po zachwytach i krótkim odpoczynku przygotowujemy się do wymarszu. Odnajdujemy czerwony szlak i kamiennym duktem wśród kosówki rozpoczynamy wędrówkę na Rakuski Przechód. Po krótkim i niewymagającym odcinku docieramy nad Czarny Staw Kieżmarski, a ścieżka odtąd umiarkowanie pnie się ku górze. Szlak prowadzi niewielkimi zakosami przez skalne rumowisko, a im jesteśmy wyżej, tym wchodzimy w większe chmury. Po 30 minutach docieramy do Lendackiego Żlebu i umiejscowionych nań łańcuchów. Wspinam się kawałek, ale po chwili odpuszczam. Niestety po wczorajszym opadzie szlak jest śliski, po skałach wręcz płynie strumień, więc zgodnie uznajemy, że nie ma sensu iść dalej. Z olbrzymim niedosytem robimy odwrót (znowu!😠)

Ostatnie spojrzenie w kierunku Zielonego Plesa
Czarny Staw Kieżmarski
Lendacki Żleb - dobra mina do złej gry 😉
We mgle i nieco posępnych nastrojach schodzimy w dół, tym bardziej zawiedzeni, że byliśmy już w połowie drogi na Rakuski Przechód. Wtem nagle wiatr rozwiewa chmury i jako nagroda pocieszenia naszym oczom ukazuje się bajkowa panorama. Siadamy na kamieniu i podziwiamy kolejny spektakl przyrody. Cud miód malina 😃

Baranie Rogi, Czarny Szczyt, Czarna Przełęcz, Kołowy Szczyt, Modra Turnia, Jastrzębia Turnia
oraz doskonale widoczny szlak na Jagnięcy Szczyt i w blasku słońca Chata pri Zelenom Plese
Schronisko pod Jastrzębią Turnią
Po chwili wszystko ponownie tonie w chmurach
Po 30 minutach ponownie jesteśmy pod schroniskiem i nie dowierzamy. Po godzinie krajobraz zmienił się nie do poznania i możemy mówić o wielkim szczęściu. Przystajemy tylko na chwilę na herbatę i ruszamy w dalszą wędrówkę.

10:00
11.00
Odnajdujemy drogę znakowaną na czerwono, która wyznacza kierunek nad Veľké Biele Pleso. Ścieżka jest stosunkowo wąska i prowadzi wśród kosówki początkowo po równym terenie, by przy końcówce intensywnie wznosić się ku górze. Mijamy sporo turystów z naprzeciwka, a po upływie 35 minut docieramy do tatrzańskiego stawu. Chmury ponownie i skutecznie uniemożliwiają nam podziwianie widoków.

Szlak czerwony
Veľké Biele Pleso
Idziemy jeszcze kawałek do rozstaju szlaków, gdzie siadamy na ławce w oczekiwaniu na jakiekolwiek przejaśnienie. Na krzyżówce panuje niesamowity ruch - to ktoś idzie od Schroniska Szarotka, to od Przełęczy pod Kopą, to do Kieżmarskiego. Cierpliwość zostaje wynagrodzona, ponieważ niebawem wiatr rozwiewa chmury i ukazuje nam się Kopa Bielska oraz Przełęcz pod Kopą.

Rozstaj szlaków
Tam podobno są Tatry Bielskie
Faktycznie! - Kopské Sedlo
Po odpoczynku odnajdujemy szlak niebieski, który poprowadzi nas wzdłuż Białego Potoku. Najpierw idziemy wąską ścieżką w otoczeniu kosówki, by potem zakosami stopniowo tracić wysokość, pokonując przy tym liczne mostki. Z czasem zaczyna się przejaśniać, a po godzinie marszu szeroką, leśną drogą znajdujemy się na rozstaju z żółtym szlakiem. Ostatni odcinek dłuży się niemiłosiernie, a po 35 minutach jesteśmy z powrotem na parkingu.

Płonące kolosy
Dzisiejszy dzień był zmienny i pełen niespodzianek, a ponura aura przeplatała się z magią. Finalnie nie zdobyliśmy żadnego szczytu ani przełęczy, ale Kieżmarska Dolina pokazała się nam od pozytywnej strony. Miejsce jest bardzo klimatyczne, a przede wszystkim dostępne dla każdego, bo droga aż zachęca do spacerów. Z przyjemnością również sprawdzę, jak ten krajobraz prezentuje się zimą.

A.N.

12.09.2015



4 komentarze:

  1. Pomijając te momenty, gdy chmury pokrywały wszystko, to przy przewianiu zgotowały Wam cudne widoki. Lubię taką grę chmur, bo klimat jest w tedy niesamowity. :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ze schroniska nad Zielonym Stawem Kieżmarskim mam złe wspomnienia, ale miejsce w którym jest wybudowane jest świetne. Zastanawia mnie co się stało z papużką falistą, która mieszkała w schroniskowej jadalni, co ciekawe krzątają się tam dwa koty i ja nie wiem czy tam do jakiegoś mordu nie doszło! ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. ciekawe czy uda mi się dotrzeć na ten Zielony Staw w tym roku. chyba dość spoko trasa na niepewną pogodę.....Taka pogoda ma jeden plus - właśnie ten spektakl chmur. Kiedy jest czyste niebo, jest pięknie...ale jakoś nudno. Ale kiedy chmury pędzą, można trzaskać zdjęcie za zdjęciem, bo ciągle się widoki zmieniają

    OdpowiedzUsuń