Gorczańska jesień - Turbacz i Hala Długa


Przełom lata i jesieni, wciąż ciepłe powietrze, ale przyroda już w złocistych barwach. Jedziemy w Gorce, by wędrować na najwyższy szczyt - Turbacz i obejrzeć także jego okolice. Na szlaku pojawiamy się dopiero po 9:00, przez niezbyt przyjemną podróż do Nowego Targu. Ruszamy żółtym szlakiem z Kowańca i najpierw żwawo napieramy asfaltówką w górę. Dzisiejszy wrześniowy dzień jest zdecydowanie gorący, a temperatura dobija do 30⁰C. Niebawem wchodzimy w las, gdzie jest zdecydowanie chłodniej, ale podejście zamiast maleć to rośnie. Otoczenie na szczęście jest ładne, dlatego pomimo uniedogodnień idzie się przyjemnie. Niebawem wychodzimy z lasu na polanę, a widok Tatr napawa optymizmem.

Szlak żółty
Tatry po raz pierwszy
Obecnie szlak prowadzi naprzemiennie przez lasy i łąki. Po ostrym podejściu teren łagodnieje, a nieopodal szlaku na zielonej polanie pasą się owce. Zamieniamy parę słów z bacą i idziemy dalej. Mijamy niemrawe stadko i nagle dostrzegamy, że owce niepostrzeżenie uciekają tyłem. Musimy trochę przeczekać, bo by nas futrzaki staranowały, po czym ruszamy za nimi.

Sielankowy widok
Popas niewinnych owieczek
Uciekają 😮
Szlak w dalszym etapie prowadzi lasem i delikatnie wznosi się w górę. Ścieżka czasami się odsłania i wtedy słońce daje popalić, ale coś za coś: albo las i cień, albo żar i widoki. Po około godzinie docieramy na Miejską Górę, czyli do krzyżówki ze szlakiem czarnym, skąd pozostaje godzina na Turbacz. Odtąd pokonujemy kilometry umiarkowanym terenem i bez większych problemów. Na trasie pojawia się kilku turystów, ale na szczęście daleko im do tłumów. Nieprzypadkowo wybraliśmy na wycieczkę dzień powszedni, ponieważ w weekend na Turbaczu potrafią gromadzić się przerażające ilości ludzi.

Poza lasem widok na Tatry
Szlak z widokiem na Turbacz
Po 30 minutach marszu docieramy na Rusnakową Polanę, gdzie znajduje się kaplica zwana partyzancką. W sezonie od maja do października odprawiane są w niej msze, a budynek przesycony jest symboliką patriotyczną, o czym świadczy chociażby wybudowanie jej na planie krzyża Virtuti Militari. Natomiast o około 10 minut drogi oddalony jest Pomnik Pamięci Żołnierzy Armii Krajowej oddziału „Ognia”, który jest symbolem walki o wolną Polskę.

Kaplica Matki Boskiej Leśnej Królowej Gorców
Dzwonnica
Brzozowy Krzyż ku Pamięci walczących w Gorcach z komunistycznym zniewoleniem
Obecnie znajdujemy się na Polanie Świderowej, skąd prezentuje się całkiem ładny widok na Tatry i Pieniny, aczkolwiek im bliżej południa, tym przejrzystość powietrza maleje. Wędrówkę kontynuujemy szeroką drogą w cieniu drzew i niebawem docieramy do schroniska. Na razie nie robimy tam postoju i ruszamy na najwyższy szczyt Gorców, który zdobywamy po 10 minutach niewymagającego marszu. Ściągamy plecaki i rozglądamy się wokół w poszukiwaniu pięknej drewnianej tabliczki, która stała tu jeszcze w zeszłym roku. Niestety drewniany napis został usunięty i prawdopodobnie  na Turbaczu powstanie nowa tabliczka szczytowa. Szkoda, bo tamta była bardzo oryginalna.
 
Ścieżka na szczyt
Zamiast oryginalnej tabliczki, oryginalne zdjęcie 😉
Po błogim relaksie na szczycie ruszamy w kierunku schroniska. Nie jest tu tak pusto jak na wierzchołku, ale na tłumy nie możemy narzekać. Za zdobycie Turbacza postanawiamy się nagrodzić, więc lecę do bufetu po gorczański deser, czyli szarlotkę z bitą śmietaną i jagodami. Koniecznie spróbujcie, bowiem jest przepyszna, a konsumpcja z widokiem na Tatry, to już w ogóle odlot 😁

Schronisko PTTK na Turbaczu
Panorama na Tatry Wysokie i Podhale
Hala Długa widziana z Turbacza
Deser Gorczański 😍
Deser w towarzystwie pięknych widoków, to jednak nie koniec atrakcji na dziś. Niebawem udajemy się czerwonym szlakiem w kierunku Hali Długiej, którą obserwowaliśmy spod schroniska. Na rozległą polanę czeka nas niespełna 10 minut marszu, a na miejscu zastajemy ławki, ciszę i spokój. Leżymy w promieniach słońca, delektując się otaczającą nas przyrodą. Uwielbiam te momenty, kiedy czas zatrzymuje się w miejscu, kiedy można zapomnieć o wszystkich sprawach i doszczętnie wyczyścić mózg. Hala Długa nadaje się do tego idealnie.

Hala Długa
Czoło Turbacza i Polana Turbacz
Jedna z tablic dydaktycznych w Gorcach
Gorczańskie szlakowskazy
Turbacz i schronisko widziane z Hali Długiej
I niknące w chmurach Tatry
Leniuchujemy tak dobrą godzinę i moglibyśmy jeszcze długo, ale nie mamy dopracowanej opcji teleportu, więc na dół musimy zejść o własnych siłach 😉 Najpierw wracamy do schroniska, potem do rozstaju na Polanie Świderowej, a następnie skręcamy w lewo na szlak zielony. Maszerujemy w nieznane najpierw szeroką drogą, która wraz z upływem czasu nieco się zwęża. Po pokonaniu piętra regla, zaczynamy wędrować przez łąki, polany, czasem również w otoczeniu drzew, a po godzinie idziemy już asfaltem.

Koniec leśnej sielanki
Ostatni odcinek jest udręką. Upał znacznie nas spowalnia, bezlitośnie wysysając energię i tym samym zaczyna się marudzenie. Co kawałek przystajemy, by napić się wody, ale po chwili marszu ponownie usychamy z pragnienia. Do samochodu docieramy dopiero po 30 minutach i bezwiednie opadamy na fotele.
Gorce pomimo dzisiejszego okropnego upału, odsłoniły swoje puste oblicze, które bardzo mi się spodobało. W tym paśmie zdecydowanie najbardziej urzekają mnie widokowe hale, mające w sobie jakąś cząstkę magii. Na pewno wrócę po kolejną porcję widoków.

A.N.

17.09.2015



Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza