Szlakiem porannych jezior [Nove Štrbské Pleso, Štrbské Pleso, Jamské Pleso]

Burzowe prognozy na wrzesień są niemałym zaskoczeniem. Kiedy sprawdzam pogodę i na następny dzień zapowiada się przepiękny poranek, a po 10:00 wszystko ma się zepsuć, wpadam na pewien plan. Wszakże trzeba wstać skoro świt, ale za to nagroda ma być zacna. Spacer w ciszy i spokoju w znanym tatrzańskim kurorcie jakim jest Štrbské Pleso, to pewna anomalia. Tam zawsze są ludzie, tam zawsze jest głośno. Tym razem ma być inaczej…
W miejscowości pojawiamy się około 6:30, a najpierw nie zatrzymujemy się przy głównym akwenie, natomiast przy mniejszym o nazwie – Nove Štrbské Pleso. Zawsze mijaliśmy ten staw bez przystanku, a niewątpliwie miejsce jest również godne uwagi. Dlatego tym razem robimy postój tuż przy brzegu i patrzymy na budzący się do życia dzień. Tylko my i przenikliwa cisza. 


Nove Štrbské Pleso
Solisko i Patria z dalszej perspektywy
Dzień budzi się do życia
Jesień też powoli nadchodzi
Zbliżenie na Wysoką
Po krótkim postoju jedziemy na główny parking miejski Štrbské Pleso, gdzie zostawiamy samochód. Jest to najtańszy parking dwupoziomowy, dodatkowo w świetnej lokalizacji. Za cały dzień zapłacimy tu 5,5€, podczas gdy w innych miejscach cena dochodzi do 10€.
Biorę aparat do ręki, moje barki tym razem odpoczywają od plecaka i zmierzamy w kierunku jeziora. Na deptaku nie ma nikogo poza nami, a my wędrujemy od miejscówki do miejscówki, zatrzymując się na dłużej lub krócej. Lubię ten akwen i widoki, lubię je o poranku przed wędrówką, jak i popołudniu na zwieńczenie trasy. Jeszcze bardziej lubię, kiedy mam je na wyłączność. Co za poranek! 


Łódki w przystani na spokojnej tafli jeziora
Przy brzegu
Zbliżenie na Skrajne i Szczyrbskie Solisko
Kontemplacja
Solisko, Patria i hotel Patria w tafli odbite
Lubię patrzeć na świat przez różowe okulary
Harmonia
Kiedy już wetknęliśmy nos w każde miejsce postanawiamy ruszyć dalej. Całkiem niedaleko bowiem położony jest kolejny staw – Jamské Pleso, nad którym byliśmy tylko raz i to równo wymęczeni wędrówką na Krywań. Dlatego teraz w zdecydowanie przyjemniejszych okolicznościach postanawiamy odświeżyć pamięć i zobaczyć, czy coś się pozmieniało. Odnajdujemy szlak czerwony, zwany Tatrzańską Magistralą i podążamy powoli w kierunku kolejnego jeziora. Droga jest szeroka niczym autostrada, bardzo widokowa i nasłoneczniona. Dochodzi godzina 8:00 i czuć już powoli upał, a i turystów na szlaku przybywa. Nie ma co się dziwić, ponieważ magistrala doprowadza do szlaków na Bystrą Ławkę oraz wspomniany Krywań. 

Tatrzańska magistrala
Ciepło i widokowo
Na miejsce docieramy po 9:00 i tak jak się domyślaliśmy nie ma w okolicy nikogo. Siadamy przy brzegu jeziora, a kiedy przymierzamy się do konsumpcji kanapek nagle otaczają nas istoty żywe – kaczuchy. Żebraczki straszne, podchodzą bardzo blisko, no ale sorry, od nas nie dostaną. Jak również zapowiadały prognozy, pogoda psuje się koło 10:00 i czarne chmury powoli zasnuwają niebo. Nie jest wszakże burzowo, ale nie jest to poranna igła. Nie żałujemy, że dzisiejszy dzień spędzamy w taki sposób. Górski relaks smakuje zupełnie inaczej niż wyrypa. 

Jamski Staw
Żebraczki
Po drugiej stronie stawu
Potem pozostaje nam wrócić do samochodu, a następnie na kwaterę. Tam jednak nie czeka nas dobra informacja, ponieważ jutro też mam być niespecjalnie, więc pora przeorganizować plany.
Ale wracając do dzisiejszej wędrówki. Lubię Štrbské Pleso - na spacer, na bieganie, na wytchnienie. Jednak by poczuć prawdziwą magię tego miejsca, trzeba pojawić się tu o poranku lub późnym popołudniem. Wtedy jest inaczej, wtedy wszakże nie tętni tu życie, ale w zamian szepcze przyroda… A ja lubię wsłuchiwać się w szept…

A.P.

03.09.2018



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz