W słoneczną, czerwcową niedzielę zamarzyło mi się zdobyć Babią Górę. Tylko co zrobić, kiedy jednocześnie chce się uniknąć tłumów, czyli przysłowiowo zjeść ciastko i mieć ciastko? Jest taka jedna droga, zwana Pańskim Chodnikiem, która pozwoli zrealizować ten plan.
Około 7:40 pojawiamy się na leśnym parkingu w Stańcowej, gdzie zostawiamy samochód obok czterech innych pojazdów. Po chwili ruszamy ku przygodzie zielonym szlakiem, który jest najrzadziej uczęszczaną trasą na Diablak, chyba odstraszając przewyższeniem 833 metrów. Początkowo maszerujemy leśną drogą, a ciepły poranek i śpiew ptaków wprawiają w błogi nastrój. Ostatni raz tym szlakiem szłam kilka lat temu, więc z przyjemnością odświeżam pamięć i jego przebieg.
 |
| Początek trasy |
 |
| Gotowa na przygodę! |
Po około kwadransie ścieżka się zwęża i prowadząc wzdłuż potoku, pnie się całkiem intensywnie w górę. Mijamy kilku wędrowców i szybko mkniemy dalej, szukając dźwięków samotności. Wymieniamy się spostrzeżeniami, ile osób minęlibyśmy w słoneczny dzień na szlaku czerwonym z Krowiarek, po czym ponownie delektujemy się ciszą. Z każdym metrem teren jest coraz ostrzejszy, a między drzewami możemy pierwszy raz spojrzeć na Tatry. Po 45 minutach marszu docieramy do granicy Babiogórskiego Parku Narodowego, gdzie znajduje się również wiata turystyczna.
 |
| Szlak zielony wiedzie lasem |
 |
| Widok na Tatry |
 |
| Wiata i Babiogórski Park Narodowy |
Jeśli myśleliście, że już bardziej kondycyjnie na tym szlaku nie będzie, to oto przed nami Pański Chodnik i kamienne stopnie, które dają solidny wycisk. Jednak oddech szybko przyzwyczaja się do wysiłku, a gęsty las iglasty wpływa kojąco na kołatające serce. Niebawem opuszczamy piętro regla górnego, które delikatnie zmienia się w gęsto rosnącą kosówkę, przeplataną borówczyskami. Kamienny dukt prowadzi już łagodnie, a szlak jest doprawdy zielony - nie tylko oznaczony tym kolorem, ale soczyście otoczony roślinnością. Zachwytom nie ma końca.
 |
| Piętro regla górnego |
 |
| Chodnik wśród kosówki |
 |
| Kosodrzewina 💚 |
 |
| Pierwsze spojrzenie na Babią |
Po kolejnych 45 minutach marszu warto się rozejrzeć, ponieważ w gęstej kosówce znajduje się krzyż, dokładnie w miejscu, gdzie w nocy z 14/15 lutego 1935 roku zginęły tragicznie 4 osoby. Turyści nie mogąc zlokalizować w kurniawie schroniska, zamarzli dosłownie 300 metrów od wejścia do budynku. Po upływie kilku kolejnych minut docieramy do miejsca, gdzie niegdyś znajdowało się wspomniane schronisko Beskidenverein, a na ruinach fundamentów powstała niedawno platforma widokowa. Budynek był położony w niezwykle malowniczym miejscu, a z tarasu można było podziwiać Tatry. Schronisko w 1939 roku zostało ostrzelane, a niszczejący budynek ostatecznie spłonął w 1949 roku. Różne organizacje turystyczne podejmowały starania odbudowy schroniska, jednak sprzeciwiali się temu zwolennicy ochrony przyrody, a szkoda. Co zaskakuje, że znajdujemy się zaledwie 600 metrów poniżej wierzchołka, a panuje tu niezmącona niczym cisza. Czy to na pewno Babia Góra?
 |
| Miejsce śmierci turystów w 1935 roku |
 |
| Platforma widokowa na ruinach schroniska Beskidenverein |
 |
| Panorama |
Po odpoczynku w fenomenalnych okolicznościach przyrody, udajemy się na wierzchołek Diablaka. Ostatnie metry szlaku wyprowadzają nas na otwartą przestrzeń, ukazując setki mrówek na szczycie Babiej Góry. Przychodzimy jakby z zupełnie innego świata, gdzie pierwsze skrzypce grała przyroda, do turystycznego zgiełku. Doceniam jeszcze bardziej możliwość obcowania z naturą na zielonym szlaku z Lipnicy, po czym ustawiam się w kolejce do zdjęcia pod tabliczką szczytową. Przejrzystość powietrza nie powala, ale i tak lubię tę górę.
 |
| Ostatnie metry na szczyt |
 |
| Diablak 💪 |
 |
| Widok na Małą Babią Górę |
Drogę powrotną zaplanowaliśmy na stronę słowacką, by trasę zamknąć w ciekawej pętli. Obieramy szlak żółty, który finalnie prowadzi do Slanej Vody, jednak my uciekniemy do Polski nieco wcześniej. Wariant po krótkim odcinku kamiennym duktem, przechodzi w szeroką drogę po luźnych kamieniach, szczególnie niebezpieczną, kiedy patrzy się wprost na Pilsko i łatwo o skręcenie kostki 😉 Idziemy wśród kosówki, a szlak jest bogaty w miejsca do odpoczynku - najpierw zadaszona wiata pojawia się po 400 metrach, potem kolejna ze źródełkiem po 800 metrach i jeszcze kolejna po 700 i 500 metrach. Nic tylko odpoczywać 😊
 |
| Szlak z widokiem na Pilsko |
 |
| Jedna z wiat na szlaku |
Po 45 minutach docieramy do Rozhladnej Staviny, która jest niewielką wieżą widokową wyposażoną w lunetę. Kumuluje się tutaj sporo turystów, zmierzających w górę i nie ma się co dziwić, skoro można stąd podziwiać całą południową panoramę. Kolejny odcinek przebiega po luźnych kamieniach, które usilnie próbują mnie przyprawić o kontuzję i finalnie kończy się naderwaniem czegoś w stopie. Całe szczęście mogę kontynuować wędrówkę, jednak daleko mi do komfortu. Po kolejnych 30 minutach teren łagodnieje i wreszcie przebiega wygodnym trawersem. Trzeba przyznać, że okoliczny krajobraz jest bardzo przyjemny.
 |
| Widok z Rozhladnej Staviny |
 |
| Trawers z takim widokiem |
Po 30 minutach docieramy do polany Hajovna na Rovniach, gdzie także znajduje się niewysoka wieża obserwacyjna. Tutaj żegnamy się ze szlakiem żółtym i zmieniamy znaki na niebieskie, które pozwolą nam wrócić na parking w Stańcowej. Zanim jednak ruszymy w dalszą drogę siadamy w cieniu drzewa i dajemy sobie odpocząć.
 |
| Hajovna na Rovniach |
 |
| Wieża obserwacyjna |
Szlak niebieski jest szeroką drogą rowerową, przebiegającą przez Stańcowe Siodło - granicę państwa. Najpierw idziemy delikatnie w dół, potem po równinie, by na koniec odrabiać wysokość. Na tym odcinku nie spotykamy żadnych turystów, jedynie kilkoro rowerzystów. Trasę kończymy po 14-kilometrach marszu, a na koniec w stańcowym bufecie raczymy się lemoniadą, pysznymi włoskimi lodami i kupujemy oryginalne pamiątki z Babiogórskiego Parku Narodowego.
 |
| Stańcowe Siodło |
Szlak zielony z Lipnicy to moim zdaniem najbardziej malownicza trasa na Babią Górę. Czy dla każdego? Zdecydowanie nie. Przede wszystkim dla osób, którym niestraszne przewyższenia, niekoniecznie szukający panoram, a las, natura i cisza wystarczą do szczęścia. Zejście żółtą trasą na Słowację należy już do popularniejszych - jest zdecydowanie widokowa, choć nieco długa, a podłoże dość upierdliwe. Ale nie sposób nie skomplementować całości, bo wycieczka na Babią Górę za każdym razem jest wyjątkowa.
22.06.2025
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz