Przedwiośnie to taki czas w górach, kiedy w wyższych pasmach wciąż zalega śnieg, podczas gdy w tych niższych nie ma już śladu zimy, a wiosna rozgościła się na dobre. To idealny moment, żeby zapuścić się na mniej znane szlaki Beskidu Małego i eksplorować je w towarzystwie śpiewu ptaków i zapachu lasu.
Tym razem jedziemy do Kocierza Rychwałdzkiego, gdzie zostawiamy samochód pod kościołem, spod którego startuje wariant zielony. Niemal natychmiast szlak znika w lesie, a niewymagające podejście w parze z ciepłym powietrzem szybko rozgrzewają. Po 30 minutach spokojnego marszu wychodzimy na ogromną polanę, której zwieńczeniem jest widokowy grzbiet.
 |
| Początek szlaku |
 |
| Widokowa polana |
W tym miejscu na moment opuszczamy znakowany szlak, by podążać drogą jezdną w kierunku Łysiny i znajdującej się tam platformy widokowej. Po lewej stronie roztacza się szeroka panorama obejmująca Babią Górę, Pilsko oraz inne grzbiety Beskidu Żywieckiego, a przy dobrej widoczności można zobaczyć także Gorce i Beskid Wyspowy. Okolice Łysiny są dość mocno zabudowane, więc widok jest nieco ograniczony. Kiedy docieramy do miejsca, gdzie powinien znajdować się drewniany taras, czeka nas rozczarowanie - konstrukcja została rozebrana, a w jej miejscu budowany jest murowany obiekt mieszkalny. Nie pozostaje nam nic innego, jak wrócić na znakowany szlak.
 |
| Szlakowskazy pod Łysiną |
 |
| Widok na Pilsko |
Do kolejnego celu czeka nas 5 km marszu. Dobra wiadomość jest taka, że szlak prowadzi grzbietem z niewielkimi podejściami, ta gorsza natomiast, że maszerujemy głównie lasem bez możliwości podziwiania widoków. Dzisiaj jednak nie szukam rozległych panoram, wybrałam tę trasę, by zaznać ciszy, uniknąć tłumów i obcować z naturą. Dlatego idę spokojnie, bez pośpiechu, niby do celu, jednak wcale nie odliczając. Po 90 minutach wyłania się przede mną widok na grzbiet Potrójnej, a las powoli ustępuje polanom.
 |
| Wreszcie opuszczamy las |
 |
| Widok na Potrójną |
Wszystko wskazuje na to, że zbliżamy się do Gibasówki, która swoim sielankowym klimatem urzeka mnie niemal natychmiast. Na rozległej polanie usytuowana jest niewielka platforma widokowa, ale i bez niej możemy podziwiać Beskid Żywiecki z ogromnym masywem Babiej Góry na czele, Beskid Mały oraz Tatry. W okolicy znajduje się także Chatka Gibasówka, gdzie można skorzystać z noclegu, jednak lepiej skontaktować się wcześniej z gospodarzem chatki telefonicznie. Nieopodal leży także murowana kapliczka z figurką Chrystusa upadającego pod Krzyżem. Cała okolica niezwykle mnie ujmuje, dokładnie takich miejsc szukam w górach.
 |
| Polana Gibasówka i platforma widokowa |
 |
| Pustka |
 |
| Chatka Gibasówka |
 |
| Beskidzkie warstwy i Królowa |
 |
| Kapliczka |
Wędrówkę kontynuuję szlakiem zielonym aż do Przełęczy Anula. Po drodze pojawiają się jeszcze resztki śniegu na podłożu, ale głównie idę po suchej leśnej ścieżce. Szlak wciąż nie jest wymagający, delikatnie wznosi się w górę i nawet nie zauważam, kiedy pokonuję kolejne przewyższenie. Okolica jest przyjemna, obecnie pojawia się więcej drzew iglastych choć i tak cały czas maszeruję w otoczeniu lasu mieszanego. Na wspomnianej przełęczy zmieniam znaki na czerwono-żółte, aktualnie zbliżając się do szczytu Łamana Skała. Dzisiaj jednak omijam wierzchołek, który nie leży na szlaku i nie oferuje widoków.
 |
| Ostatnie płaty śniegu |
 |
| Szlak idealny |
Po kolejnej godzinie niewymagającego marszu mijam wciąż działającą stację narciarską Czarny Groń. Niebawem szlaki się rozchodzą, dlatego wybieram wariant żółty i zmierzam do charakterystycznej Chatki pod Potrójną. Dzieli mnie od niej zaledwie 600 metrów, w dodatku maszeruję delikatnie w dół. Wspomniane schronisko nie posiada prądu oraz wody, nie ma bufetu, tylko nocleg w spartańskich warunkach, ale koneserów takowego nie brakuje. Warto tu zaglądnąć.
 |
| Chatka pod Potrójną |
Stąd czeka nas podróż powrotna, którą zaplanowaliśmy najpierw ścieżką żółtą, a potem już drogą jezdną. Przy okazji mijamy jeszcze Zbójeckie Okno, czyli dużą formacje skalną, będącą pomnikiem przyrody. Potem czeka nas już tylko marsz w dół wąską leśną ścieżką, a następnie drogą pożarową. Gdy docieramy do przysiółka Basie wydaje nam się, że do samochodu będziemy wracać już między domami - nic bardziej mylnego. Po krótkim odcinku wśród zabudowań na powrót znajdujemy się w lesie, który przecina na pół droga asfaltowa. Okolica jest cicha, tak iż ostatnie 3 kilometry mijają w bardzo przyjemnych okolicznościach. Całość trasy zamykamy w 20 km.
 |
| Zbójeckie Okno |
 |
| Gdzieś na powrocie |
Pętla przez Beskid Mały okazała się świetną opcją na wiosnę. Szlaki są puste, pełne przyrody, nie brakuje także miejsc widokowych, idealnych na sielankowy odpoczynek. Trasa jest również niewymagająca kondycyjnie, pozbawiona stromizn i innych niedogodności. Zdecydowanie polecam jako rozruch po zimie - można doświadczyć spotkania z naturą i ominąć tłumy turystów. Jeśli natomiast ktoś szuka spektakularnych widoków i unikalnych szczytów, to niech omija ten rejon, to nie miejsce na insta spoty.
14.03.2026
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz