W Izerach czas płynie wolniej – Hala Izerska i Stacja Orle z Jakuszyc


Izery zapadły w mojej pamięci już po pierwszych odwiedzinach i czułam, że niedługo wrócę. Bardzo chciałam wrócić. I tak oto we wrześniu 2020 zamiast znaleźć się we Włoszech trafiamy w Sudety Zachodnie i na pierwszą wędrówkę wybieramy właśnie Góry Izerskie. To niewielkie i również niezbyt wysokie pasmo leży na pograniczu polsko-czeskim, a po polskiej stronie najbardziej charakterystycznym punktem jest Hala Izerska. W zeszłym roku zobaczyliśmy tylko jej niewielką część, więc tym razem mamy zamiar odkryć ją wzdłuż i wszerz. Tak powstaje plan na wędrówkę z Jakuszyc.
W Jakuszycach meldujemy się nieco po 7:00 i stajemy na jednym z dużych płatnych parkingów. Jest pusto i rześko, ale pierwsze promienie słońca pozytywnie nas nastrajają. Szybko odnajdujemy interesujący nas szlak zielony i niebawem maszerujemy szeroką, wygodną drogą przez las. Ścieżka delikatnie wznosi się w górę, a krajobraz ma w sobie jakąś niesamowitą magię. Może dawno nie byłam w górach, a może to ta poranna pora? To nieistotne - bardzo mi się tu podoba.

Parking w Jakuszycach
Szlak zielony
Magia lasu
Widok na kopalnię kwarcu Stanisław
Po upływie 30 minut docieramy na Rozdroże pod Cichą Równią, które jest oczywiście skrzyżowaniem szlaków. Tu żegnamy się z kolorem zielonym i od teraz będziemy podążać za niebieskimi znakami aż na Halę Izerską. Tabliczki przewidują na ten odcinek 1h 15minut, ale czas nie gra roli. Wędrowanie izerskimi szlakami to czysta przyjemność! Pierwszy odcinek czeka nas szeroką szutrową drogą praktycznie po równym terenie, a otoczenie drzew relaksuje nasze myśli. Po kwadransie szlak odbija nieco w lewo i odtąd podążamy po drewnianych podestach. Oznacza to nic innego jak to, że wchodzimy na bagienny teren, a ścieżka przebiega wśród uwielbianych przeze mnie torfowisk. Izerski Rezerwat ma powierzchnię aż 530ha, a powstał celem ochrony tego unikalnego krajobrazu oraz wielu gatunków roślin i zwierząt. Warunki klimatyczne Gór Izerskich są niezwykle surowe, zbliżone do arktycznego klimatu Skandynawii i to właśnie one zdecydowały o tak dużym rozwoju torfowisk. Nasz marsz przebiega wśród tego krajobrazu jeszcze wolniej, a nieskazitelna cisza i charakterystyczny zapach niesie się wraz z delikatnym wiatrem. Cudowności ❤

Rozdroże pod Cichą Równią i altanka niczym z Islandii
Wkraczamy w świat torfowisk
Las 
Wędrując w ciszy…
Po 20 minutach wyłaniamy się z magicznego lasu i kontynuujemy wędrówkę ponownie szeroką szutrową drogą, która wcale nie jest mniej ładna. Jest wciąż niewymagająco, cisza cudownie nastraja, a głębokie wdechy łapczywie wciągają to górskie, pachnące powietrze. Czas mija niepostrzeżenie i niebawem docieramy na Halę Izerską, a raczej jej południowy kraniec. Widok jest imponujący – bezkres falujących na wietrze traw, a na horyzoncie żywej duszy. Obserwuję niewielkie wzniesienia otaczające halę, kwitnące wrzosy i pojedyncze drzewa. A potem ruszamy – do centralnego punktu Hali, do Chatki Górzystów. 

Pierwsze spojrzenie na Halę Izerską
Wrzosy 💜
Wzniesienia na granicy polsko-czeskiej
Iść w stronę słońca
Na hali mija nas kilkoro rowerzystów i wciąż możemy cieszyć się krajobrazem we własnym towarzystwie. Na niewielkim odcinku drogę szutrową zastępuje asfalt i co zaskakujące wędrujemy między kosodrzewiną – to właśnie na Hali Izerskiej wykształciło się najniżej położone w Polsce stanowisko kosówki. Otoczenie z każdym krokiem zachwyca bardziej i najchętniej siadłoby się gdzieś w tej trawie i zagubiło na dłużej. Niestety jesienne powietrze daje się odczuć i pomimo słońca, jest chłodno. A może to właśnie klimat Gór Izerskich? Każdy z powodów jest dobry, by zmierzać wprost do schroniska.

Mostek nad strumieniem
Krajobraz zachwyca
Samotna brzoza
Asfalt wśród kosówki
Chatka Górzystów coraz bliżej
Po 20 minutach docieramy do celu i bez chwili zawahania podchodzę do okienka i zamawiam naleśnika z jagodami. Chatka Górzystów słynie z tego przysmaku i to również on ściąga tu tłumy turystów. Ale nie dziś – dzisiaj w środku tygodnia o godzinie 10:00 jesteśmy w schronisku sami. Jadalnia nie jest duża, ale bardzo przytulna i z charakterem, natomiast samo schronisko nie ma prądu, bieżącej wody, a w piecu należy napalić sobie samemu. Nie odstrasza to jednak turystów i o nocleg w Chatce jest bardzo ciężko, nawet jeśli do dyspozycji są tylko pokoje wieloosobowe.

Chatka Górzystów wewnątrz
Cała prawda o zimie 😉
Naleśnik z jagodami 😋
Widok spod schroniska
Na drogę powrotną do Jakuszyc wybraliśmy szlak czerwony wiodący wzdłuż rzeki Izery obok Stacji Turystycznej Orle. Całość 6-kilometrowego odcinka wiedzie szeroką, żwirową drogą praktycznie bez żadnych przewyższeń. Krajobrazowo czeka nas ponownie sielanka, a mnie w Izerach najbardziej zachwyca ich odmienność – nie czuję się tu ani jak w górach, ani w dolinach. To trzeba poczuć na własnej skórze. Po 30 minutach marszu docieramy do najpiękniejszego punktu na naszej trasie. Szlak czerwony bowiem styka się z brzegiem Izery, wskazując idealne miejsce na odpoczynek. Siadamy na jednym z rozgrzanych słońcem kamieni i wsłuchując się w szum wody, podziwiamy ten unikalny krajobraz.

Powrót z Hali Izerskiej
Szlak czerwony
Nad brzegiem Izery
Pod drugiej stronie już Czechy
Po błogim lenistwie, z wielką niechęcią udajemy w dalszą drogę. Co prawda szlak wciąż jest wygodny i kompletnie nas nie męczy, ale ruszyć się z takiego miejsca to nie lada problem. W samo południe docieramy do Stacji Turystycznej Orle, jednak nim się zatrzymamy, chcemy odwiedzić jeszcze jedno miejsce – kamień Granicznik i graniczny most na Izerze. W tym celu skręcamy w prawo na szlak zielony i pośród drzew eksplorujemy kolejny nieznany nam dotąd zakątek. Granicznik, to szczyt o wysokości 870m n.p.m., na którego szczycie znajduje się ciekawy zespół skalny. Natomiast by dotrzeć do mostu na Izerze, musimy stracić sporo wysokości, a na miejscu czeka nas niemały zawód. Okazuje się, że most został rozebrany w 2020 roku i czeka na odbudowę. Co prawda przejście na stronę czeską jest możliwe przez rzekę, ale ta opcja nas jakoś nie kusi. Wracamy na Orle.

Szlak zielony
Granicznik
Granica polsko-czeska
Po kwadransie ponownie jesteśmy przy Stacji Turystycznej Orle i obserwujemy ruch turystyczny, któremu sprzyjają łatwe i krótkie szlaki. Budynek Orle zachwyca swoja oryginalnością, bowiem zaadaptowany jest po dawnej hucie szkła Karlstal. Obiekt jest czynny cały rok i oferuje noclegi w przystępnych cenach. My natomiast siadamy na zewnątrz, by nacieszyć się pogodą. Potem pozostaje nam już tylko powrót do samochodu.

Schronisko Orle
Szlakowskazy
Obiekt noclegowy 2
Po odpoczynku obieramy ponownie wariant czerwony, który zaprowadzi nas do Jakuszyc. Najpierw idziemy spokojnie po równym terenie i wciąż szeroką drogą. Niespodziewanie szlak odbija w wąską ścieżkę i lasem zamiast tracić wysokość, to ją zdobywamy. Niebawem okazuje się, że wspinamy się na punkt widokowy Samolot, który z daleka wygląda jak pas startowy na lotnisku. Potem już tylko czeka nas utrata wysokości, a 2-kilometrowy leśny odcinek przebiega wygodną drogą.

Samolot
Dzisiejsza pętla przez Góry Izerskie była kwintesencją obcowania z naturą. Ciężko mi powiedzieć, czy byłam w górach, czy na nizinach, bo dziś najważniejsze było podziwianie unikalnego krajobrazu. Izery są zdecydowanie niedocenianym pasmem, bo mając w pobliżu Karkonosze, częstokroć są pomijane, a kompletnie nie powinny! Dla mnie mają w sobie jakiś mistyczny element – tak jak Bieszczady – one kradną duszę. To z pewnością nie koniec mojej przygody z Izerami, na tym urlopie jeszcze się tutaj pokręcę 😁


A.P.

08.09.2020

 

 

2 komentarze:

  1. Ładnie napisane..chyba sie wybiorę jesienią

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo polecam :) Wrzosy pięknie kwitną, a przyroda jakby spokojniejsza.

      Usuń