Karkonoska pętla – Hala Szrenicka, Szrenica, Mokra Droga, Śnieżne Stawki, Śnieżne Kotły, Pod Łabskim Szczytem

Karkonosze choć nie powalają swoją powierzchnią, to charakterem zwabiają do siebie tłumy turystów. Są jednymi z najwyższych pasm górskich w Polsce, jednak los i człowiek tak chciał, że przecinają je brukowane autostrady. A co gdyby rzucić wyzwanie i poszukać tych bardziej kameralnych ścieżek, tuż obok najpopularniejszych szlaków? Rzucamy Karkonoszom rękawicę i chociaż zdobyliśmy rok temu Szrenicę i Śnieżne Kotły, to mamy zamiar eksplorować ten zakątek od nieco innej strony.
Stacjonując w Szklarskiej Porębie ruszamy z buta prosto z kwatery i szukamy szlaku czarnego, który lasem doprowadzi nas do Wodospadu Kamieńczyka. Tam zaczniemy górską przygodę!

Las o poranku
Karkonoski Park Narodowy
Kiedy wkraczamy na szlak czerwony od razu czujemy ten karkonoski, brukowany dukt, którym będziemy podążać aż na Halę Szrenicką (dalej zresztą też!). Nie pałam z zachwytu, ponieważ kamienna kostka jest zdecydowanie mniej przyjemna aniżeli leśna ścieżka, ponadto trzeba być czujnym, by nie powykręcać sobie nóg. Niebawem mijamy wodospad, bufet i teraz już oficjalnie wchodzimy do parku uiszczając opłatę 7zł (!). Podejście nie jest bardzo wymagające, ale też nie należy do najlżejszych, zwłaszcza że dzisiaj daje nam popalić jeszcze wiatr.

Brukowana ścieżka
Schronisko Kamieńczyk
Autostrada c.d.
A potem już chodnikiem...
Po godzinie marszu osiągamy wysokość 1200m n.p.m., tym samym docierając do Schroniska na Hali Szrenickiej. Wiatr hula w najlepsze, więc szybko wchodzimy do budynku na łyk herbaty i kęs śniadania. Dzień jest słoneczny, a widoki z hali przepiękne, dlatego tym bardziej szkoda, że nie możemy odpocząć na zewnątrz. Co prawda moglibyśmy zasuwać od razu na szczyt Szrenicy i tam zrobić przerwę, ale mamy urlop – po co się spieszyć 😊

Schronisko na Hali Szrenickiej skąpane w porannych promieniach słońca
Hala Szrenicka i widok na północ
Niebawem wracamy na szlak czerwony i obieramy kierunek Szrenica. Według mapy czeka nas na szczyt 40 minut marszu, ale w rzeczywistości odcinek zajmuje znacznie mniej. Najpierw docieramy na Graniczną Łąkę, a potem zbaczamy na moment na szlak czarny. Krótkie podejście wciąż brukowaną drogą pozwala zdobyć 1362m n.p.m. Na szczycie znajduje się duże, murowane schronisko oraz dwa tarasy widokowe – jeden na północ i Śnieżne Kotły, natomiast drugi na południe i stronę czeską. Niemalże na wierzchołek można również dostać się koleją linową ze Szklarskiej Poręby i choć początkowo miałam taki pomysł, to jednak 40zł w zamian za niespełna 2-godzinny spacer to jednak całkiem sporo. Schronisko natomiast oferuje 90 miejsc noclegowych i przede wszystkim piękne widoki.

Schronisko widziane z platformy widokowej
Widok na Śnieżne Kotły
Na południe Hala Szrenicka i Czechy
Szrenica
Wkrótce jesteśmy ponownie na szlaku czerwonym, mijamy zespół skalny Trzy Świnki i zaraz za nim odbijamy w lewo na mniej popularny wariant zielony, który prowadzi wprost do Schroniska pod Łabskim Szczytem. Nie o cel nam jednak się rozchodzi, ale o samą drogę, ponieważ wybrany przez nas szlak zwany Mokrą Drogą, prowadzi przez Szrenickie Mokradła. Co poradzę, że mam słabość do bagiennych terenów 😉 Niemalże od początku maszerujemy po drewnianych kładkach, a wędrówce towarzyszy rozległa panorama i unikalny krajobraz. Odcinek przewidziany na godzinę pokonujemy w 30 minut, a cisza na szlaku na moment zamienia się w ruchliwą krzyżówkę.

Trzy Świnki
Mokra Droga
Szrenica za nami
Na rozstaju nie skręcamy w kierunku schroniska, ale natychmiast obieramy kolejny cel. Kontynuujemy wędrówkę szlakiem zielonym, który ma za zadanie doprowadzić nas do Śnieżnych Stawków. Kamienny dukt trawersuje północne zbocza Śnieżnych Kotłów, a skalny krajobraz w otoczeniu kosówki przywodzi na myśl tatrzańskie szlaki po słowackiej stronie i nawet zwie się „Ścieżką nad Reglami”. Niestety odcinek do stawów przewidziany na godzinę jest nieco nudny i kompletnie brakuje na nim motywujących elementów, pchających wędrowca do przodu. Można powiedzieć, że umęczyliśmy tę drogę, ale nagroda oczywiście była warta poświęcenia. Obserwacja Śnieżnych Kotłów z ich podnóża jest ucztą dla oczu.

Szlak zielony tuż za Schroniskiem pod Łabskim Szczytem
Kamienny, nudny odcinek
Prawie u celu
Śnieżne Stawki
Chwila oddechu
Śnieżne Kotły widziane z dołu
Zbliżenie na stację przekaźnikową

Kolejnym naszym celem są wreszcie Śnieżne Kotły – niczym wisienka na torcie na koniec wędrówki. Ale po kolei – najpierw musimy dotrzeć do Rozdroża pod Wielkim Szyszakiem, czyli wciąż podążamy za zielonymi znakami. Po 15 minutach marszu trawersem zmieniamy szlak na niebieski, który w kolejny kwadrans ma za zadanie doprowadzić nas na grzbiet. Podejście jest dla odmiany intensywne, a ścieżka prowadzi widokowymi zakosami. Na grzbiecie ponownie pojawia się wiatr, a nam pozostaje ostatnia prostka do celu.

Nachylenie terenu spowalnia, ale cel pcha do przodu
Ostatni odcinek trawersuje szczyt Wielkiego Szyszaka
W sumie po 40 minutach docieramy na Śnieżne Kotły i kolejno odwiedzamy punkty widokowe. Warto je „zaliczyć”, bo każdy z nich oferuje ciekawy widok, choć dobrze że są zabezpieczone barierkami, bo przy dzisiejszych podmuchach, bez mała wiatr mógłby popchnąć w przepaść. Masyw osiąga wysokość 1490m n.p.m. i jest doskonałym przykładem krajobrazu alpejskiego w Karkonoszach. Śnieg na dnie kotłów potrafi zalegać nawet w lecie, a roślinność na tym terenie należy do niebywale rzadkich. Najważniejsze jednak, że Śnieżne Kotły to jeden z najlepszych punktów widokowych w całych Karkonoszach i choć po setkach kilometrów na szlakach nie budzą w nas aż takiego zachwytu, to obiektywnie jest tu po prostu ładnie.

Szlak z widokiem na stację przekaźnikową
Jeden z punktów widokowych
Widok na Wielki Szyszak
Na Śnieżnych Kotłach ruch turystyczny jest bardzo duży, choć nikt nie zagrzewa tu dłużej ze względu na wiatr. My również po krótkim odpoczynku udajemy się w dalszą drogę, a właściwie w drogę powrotną. Mijamy stację przekaźnikową i po kilku krokach odbijamy w prawo na szlak żółty, który prowadzi wprost do schroniska pod Łabskim Szczytem. Odcinek przewidziany na 40 minut jest bardzo wygodny i wciąż widokowy, a ciepłe popołudniowe powietrze napawa optymizmem. Schronisko zachowane jest w górskim klimacie i oferuje 38 miejsc noclegowych, bufet oraz świetny punkt wypadowy w góry. Mnie natomiast kuszą placki ziemniaczane i zimny Kozel 😁

Szlak z widokiem na Szrenicę
Już niedaleko
Aby domknąć pętlę w Szklarskiej Porębie pozostaje nam 1,5-godzinna wędrówka szlakiem żółtym. Pierwszy odcinek prowadzi szeroką drogą obok Kukułczych Skał, by niebawem odbić w las na mniej wygodną ścieżkę po głazach. Wkrótce droga jest ponownie wygodna, by na koniec prowadzić do centrum wśród domów i hoteli.
Całość dzisiejszej trasy wyniosła 23km i była niesamowicie różnorodna. Karkonoskie szlaki prowadziły nas od widokowych odcinków przez nieco nudniejsze po fantastyczne miejsca. Polecam obrany przez nas wariant tym, co chcą podążyć nieco mniej oczywistym szlakiem, zahaczając po drodze o wszystkie ciekawe punkty. Mnie ta wędrówka nasyciła i pozytywnie naładowała, choć również zmęczyła. Ale czym jest fizyczny ból w porównaniu z górskim powietrzem w płucach 😉


A.P.

09.09.2020

 

 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz