Zielone beskidzkie wzgórza - Stary Groń, Grabowa, Kotarz, Jaworowa


Beskid Śląski jest dość licznie obleganym pasmem górskim. Bliskość cywilizacji, gęstość szlaków i oczywiście atrakcyjność terenów sprawia, że ciężko nie spotkać na swojej drodze turystów. Posiada jednak takie zakątki, gdzie ruch jest zdecydowanie mniejszy i choć wzgórza również nieco niższe, to posiadają niepowtarzalny urok. Takie właśnie są okolice Brennej, która wciśnięta pomiędzy pasmem Klimczoka i Równicy oferuje ciekawe trasy. Jedną z nich jest pętla przez Stary Groń, Grabową oraz Kotarz. Samochód zostawiam na dużym parkingu obok kościoła i niebawem odnajduję interesujący mnie szlak zielony, który prowadzi wprost na Horzelicę – wierzchołek Starego Gronia. Przecinam potok Brennica i najpierw między domami, a potem już stokiem narciarskim zdobywam wysokość. Podejście daje mocno popalić, ale wystarczy jedno spojrzenie w tył na Brenną, Błatnią oraz Klimczok i siły momentalnie wracają. 

Brenna, Błatnia i Stołów
Po kwadransie opuszczam stromy stok i odtąd maszeruję wąską dróżką wśród soczystej zieleni. Na szlaku nie ma nikogo, a z czasem ścieżka przeradza się w trakt po luźnych kamieniach. Po około 30 minutach szlak zielony łączy się z czarnym i obecnie podążam szeroką drogą przez widokowe polany. Podejście jest umiarkowane, a stałe tempo po 50 minutach skutkuje zdobyciem szczytu Stary Groń - Horzelica. Choć widok w tym miejscu jest nieco ograniczony, to i tak wierzchołek prezentuje się bardzo ładnie. 

Szlak zielony
Widok ze szlaku na Brenną i Orłową
Horzelica - szczyt
Pasmo Równicy i Czantorii
Po chwili opuszczam wierzchołek i wolnym krokiem przemierzam grzbiet Starego Gronia. Szlak czarny prowadzi przez malowniczy teren, a majowy krajobraz wzbogaca panoramy po obu stronach masywu. Ścieżka wiedzie delikatnie w dół, doprowadzając mnie niebawem do przełączki i węzła szlaków. Mijam kapliczkę i po chwili maszeruję w górę, wciąż grzbietem Starego Gronia, który w sumie ma długość 3 kilometrów. Wkrótce docieram na rozległą polanę, na której znajduje się 12-metrowa, drewniana wieża widokowa i to właśnie dzięki niej możemy obserwować z masywu pasmo Czantorii, Orłową, Kotarz czy Halę Jaworową. Bardzo przyjemne miejsce. 

Na pierwszym planie Świniorka, w oddali widoczny Cieślar i Stożek
Węzeł szlaków
Kapliczka
Wieża na Starym Groniu
Polana na Starym Groniu
W kierunku Czantorii
Na wieży
Po odpoczynku ruszam wciąż szlakiem czarnym w kierunku Grabowej. Ścieżka prowadzi praktycznie po równym terenie, a wędrówka grzbietem obfituje w panoramy Beskidu Śląskiego. Przyznam, że szlak jest jednym z bardziej malowniczych w całym paśmie, a wiosna i majowa zieleń dodaje mu jeszcze uroku. Odcinek do Chaty pod Grabową zajmuje nie więcej niż 30 minut, ale choć droga płaska i niewymagająca, to ciężko nie zatrzymywać się po drodze. Chata natomiast serwuje własnej produkcji jagodzianki, które można spożyć na widokowej polanie.

Szlak czarny z widokiem na Grabową
Widok na Trzy Kopce i Gościejów
Czantoria króluje
Sielankowo
Chata Grabowa
Następnie czeka mnie podejście na wierzchołek Grabowej i tutaj zdecydowanie jest się czym zmęczyć. Odcinek na szczyt nie jest długi, ale przyzwyczajeni do niewymagającego spaceru, musimy przestawić tryb na górski. Grabowa nie należy do widokowych punktów - znajduje się na niej węzeł szlaków i tak można iść w lewo na Kotarz lub w prawo na Przełęcz Salomopolską. Ja wybieram opcję No1, więc czerwonym szlakiem zmierzam na kolejny szczyt. Szeroki dukt wciąż prowadzi mnie grzbietem i choć jest mniej widokowy, to czasem czekają na mnie przyjemne prześwity. Niestety by dostać się na Kotarz najpierw trzeba utracić nieco metrów n.p.m., by potem wszystko odzyskać z nawiązką. Wierzchołek oferuje natomiast panoramę od Skrzycznego po Przełęcz Salmopolską, a dla wyjątkowo strudzonych także piknik bar. 

Niewidokowa Grabowa
Cel – Kotarz!
W lesie też magicznie
Szczyt
Piknik bar z widokiem na Malinów i Salmopol
Aby domknąć pętlę w Brennej pozostaje mi do „odhaczenia” jeszcze jeden punkt, a mianowicie Hala Jaworowa. By dostać się na nią znakowaną drogą, trzeba by cofnąć się ze szczytu Kotarza około 500 metrów do rozstaju, ale na szczęście z wierzchołka prowadzi nań całkiem szeroka nieznakowana ścieżka. Dzięki skrótowi już po kilku minutach melduje się na największej hali w Beskidzie Śląskim. Miejsce jest niesamowite – nie tylko pod względem widoków, ale także przyrodniczo i krajobrazowo. Pojedyncze drzewa i spalone słońcem trawy w połączeniu z obszerną panoramą nie pozostawiają wyboru – trzeba się zatrzymać i przysiąść. 

Hala Jaworowa i jej charakterystyczne drzewo
W Beskidach też są warstwy – kolejno grzbiet Starego Gronia, dalej Orłowa z Równicą, na ostatnim planie Czantoria
Gościejów i Trzy Kopce oraz Stożek, Cieślar i Soszów
Po drugiej stronie Klimczok i Magura
Bacówka
Natura
Do Brennej z hali prowadzi szlak niebieski, który wcale nie tak łatwo odnaleźć na rozległej polanie. Okazuje się bowiem, że nie przebiega on wzdłuż hali, jak mogłyby sugerować wydeptane ścieżki, tylko ucieka niezwłocznie w lewo, tuż przy granicy lasu. Początkowo schodzę stromo w dół po trawie, by potem kontynuować marsz szeroką drogą wśród drzew. Po pokonaniu 2,5-kilometra docieram do Doliny Brenna Hołcyna i odtąd asfaltem zmierzam do centrum. 

Najpierw stromo w dół
Maj 💚
Praktycznie na końcu tejże drogi, przy niebieskim szlaku, czeka jeszcze jedna atrakcja, a mianowicie Zapora Hołcyna, która powstała w 1962 roku i początkowo miała pełnić funkcję przeciwpowodziową. Warto zajrzeć na przyległą jej przystań i podejść do kaskad wodospadu, bowiem za kilometr kończy się przygoda z Beskidem Śląskim i Brenną. Ostatni moment na kontakt z naturą. 

Zapora Hołcyna
Przystań
Kaskada
Ostatni odcinek wzdłuż Brennicy
Beskid Śląski wokół Brennej jest z pewnością perełką tego pasma, której wielu jeszcze nie odkryło. Niewysokie wzgórza, malownicze polany i w dodatku cisza na szlaku, to wszystko czego szukam w górach. Widokowo tereny nie odstają od bardziej znanych beskidzkich rywali, a Brenna moim zdaniem jest sporą konkurencją dla Szczyrku czy Ustronia. A może lepiej niech zostanie kameralna, by w pełni można było się cieszyć z jej walorów…? Ja na pewno wrócę w te rejony po więcej 😃💚

A.P.

08.05.2020



Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza