Ploská i Borišov - złote grzbiety Wielkiej Fatry


Poranek jest zimny. Niewielka wieś – Stredná Revúca, wciąż pogrążona jest w cieniu, podczas gdy na grzbietach Wielkiej Fatry trawy połyskują w październikowym słońcu. Wyjście jest tylko jedno – dotrzeć na górę jak najszybciej. Szlak czerwony początkowo prowadzi przez polany, które pokryte poranną rosą szybko załatwiają nam buty. Cień doliny jest bezlitosny, więc widząc granicę ze słońcem, przyspieszamy kroku… 

Poranek
Ścieżka ku słońcu
Niebawem znikamy w niewielkim lasku mieniącym się w złotych kolorach, a potem czeka nas krótkie, ale intensywne podejście przez polanę. Wreszcie docieramy do otwartej przestrzeni, słońca i pierwszych widoków na rude kopy. Po kwadransie ponownie wchodzimy do lasu, a tony liści leżące na ziemi dźwięcznie szeleszczą pod naszymi butami. Szlak jest poprowadzony bardzo przyjemnymi zakosami i chociaż cały czas zdobywamy wysokość, to w ogóle się nie męczymy.  

Rude kopy
Warstwy
Tam zmierzamy
Złoty las
Po około 45 minutach czeka nas trawers bardzo widokowym zboczem. Wzrok przede wszystkim ucieka do wielkiej kopuły Rakytova, ale widoczność jest dzisiaj rewelacyjna, więc widać także Tatry Niżne czy Zachodnie. Wielkofatrzańskie zbocza porośnięte lasem w połączeniu z grzbietowymi halami dają niesamowity efekt. Halna Fatra już latem mnie porwała, a to co obserwujemy jesienią jest petardą totalną. To dopiero początek wędrówki, co będzie potem…? 

Taki widok 😍
Tatry Zachodnie w oddali
Tatry Niżne
Rakytov
Dalszy ciąg trasy to przyjemny marsz, a szlak wznosi się umiarkowanie w górę. Najpierw idziemy w otoczeniu drzew, ale niebawem docieramy na olbrzymią polanę. Ścieżka wśród spalonych słońcem traw prowadzi nas wprost na Sedlo pod Čiernym kameňom, gdzie będziemy zmieniać szlak na zielony. Zanim to jednak nastąpi, spoglądamy na otaczające nas szczyty, pasma górskie przeplatające się między sobą i paletę kolorów, którymi pomalowany jest ten krajobraz. Na przełęczy jesteśmy tylko my i cisza. Nic ponad to. 

Wielka Fatra i Tatry Niżne
Minčol i Rakytov
Mała Fatra
Niekończące się łańcuchy górskie
Na przełęczy szlak czerwony przecina się ze wspomnianym zielonym, który w prawo prowadzi na potężny Rakytov, a w lewo na Sedlo Ploskej i właśnie przełęcz jest naszym celem. Wąska ścieżka trawersuje zbocza masywu Čierny kameň, tym samym omijając jego skalisty i kuszący wierzchołek. Szlak nieznaczenie wznosi się w górę, a początkowy las z czasem znika na poczet rozległych hal, które zostaną już z nami do końca dnia. Po 30 minutach docieramy na Sedlo Ploskej, skąd ponownie obserwujemy okoliczne łańcuchy górskie. Słowacja jest niesamowita ❤

Za nami Rakytov
Mała Fatra
Potężna Ploská
Čierny kameň
Widok na południe
Po zrobieniu kilkunastu obrotów wokół własnej osi ruszamy dalej. Nasze kolejne zadanie to zdobycie szczytu Ploská, który wznosi się na wysokość 1532m n.p.m. i z każdej strony wymaga od wędrowca nie lada wysiłku. Podejście jest intensywne, ale by marsz był nieco lżejszy, to wokół czeka niezmiennie obszerna panorama. Idziemy powoli wśród złotych źdźbeł traw, a kurz mimowolnie osiada na butach. W rejonie Ploski ruch turystyczny jest większy, ale moja uwaga skupia się na czymś zupełnie innym. Widoki powalają na kolana. 

Na podejściu
Čierny kameň, Rakytov i Tatry
Zbliżenie na Tatry Zachodnie oraz Wysokie – Krywań i Gerlach
Ploská jest potężnym szczytem, jednym z najwyższych w Wielkiej Fatrze, a jej zwieńczeniem jest duże płaskie plateau. Wznosi się nad trzema dolinami, a jej zachodnie stoki są bardzo strome, co w zimie powoduje zejście potężnych lawin. Szlak czerwony z Sedla Ploskej właściwie jest najłagodniejszy z trzech dostępnych wariantów, więc przy równym tempie meldujemy się na szczycie po 20 minutach. Panorama wschodnia jest nam już znana, natomiast odsłania się widok na zachód, choć mocno ograniczony ze względu na rozległą wierzchowinę.

Złoty grzbiet Ploski i widok na zachód
Mała Fatra
Borišov
Ostredok i Krížna
Wszystko to, czego nie można dokładnie obejrzeć ze szczytu Ploski, doskonale widać z jej zboczy. Już niedługo się o tym przekonamy, obierając szlak czerwony w kierunku Chaty pod Borišovem. Zejście przewidziane jest na 40 minut, a szlak w istocie wyborny. Cały czas maszerujemy odkrytym terenem po zachodnio-północnym stoku, co pozwala nam napawać oczy widokiem na Małą oraz Wielką Fatrę, a także dalsze słowackie pasma, których nazwać już nie umiem. Wiatr delikatnie wprawia w ruch suchą trawę, co powoduje przyjemny szelest. O dziwo naszym wariantem nikt nie podąża, a ludzie zniknęli jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki. 

Szlak z widokiem na Borišov
Na prawo patrz
Na lewo patrz
W dole Chata pod Borišovem
Po utracie wysokości maszerujemy równym terenem, a wokół czuć niekończącą się przestrzeń. Na olbrzymiej hali gdzieniegdzie rosną drzewa, co tylko dodaje oryginalności krajobrazowi. Im bliżej chaty się znajdujemy, tym za nami Ploská jest potężniejsza. Niesamowita z niej góra, taka dumna i dostojna. Przyjemny i kompletnie niemęczący marsz skutkuje po 40 minutach dotarciem do schroniska pod Borišovem. Chata od 1949r. służy turystom i dysponuje 20 miejscami noclegowymi, choć po dziś dzień nie ma w niej prądu. 

Coraz bliżej Borišova
Dumna Ploská i magiczne drzewa
Ostatnia prostka
Chata pod Borišovem i ciekawy szlakowskaz
Żądni kolejnych wrażeń nie zatrzymujemy się w schronisku i mkniemy prosto na Borišov. Podejście jest, co tu dużo mówić – mordercze! Po pierwsze jest południe, więc na nic szukać cienia, po drugie nachylenie stoku takie, że ma się wrażenie wędrówki w pionie 😮 Szlak żółty przewidziany jest na 30 minut i nie liczcie na żadne magiczne przyspieszenie, ten odcinek trzeba przetrwać. 250 metrów przewyższenia na odległości 1km to nie byle popierdółka. W dodatku pojawia się problem z oddychaniem – gdy tylko zachodzi potrzeba zaczerpnięcia tchu ze zmęczenia i nieopatrznie popatrzycie za plecy bądź w bok, to panorama automatycznie zapiera dech w piersiach i ciężko wrócić do normalnych czynności krążeniowo-oddechowych. Atak szczytowy Borišova wyciska siódme poty, ale to co daje w zamian – bezcenne ❤

Chata pod Borišovem, Ploská i Rakytov
Tatry Niżne
Nieśmiało wyglądają Tatry Zachodnie
Po 30 minutach nierównej walki zdobywamy szczyt. Był to najcięższy dzisiaj odcinek, ale również najbardziej widokowy. Wierzchołek o wysokości 1510m n.p.m. oferuje ładną panoramę, ale wschodnie zbocze i widok na Ploskę podczas podejścia jest genialny. Po wysiłku nie pozostaje nam nic innego jak usiąść i delektować się krajobrazem Wielkiej Fatry. Przyznam, że nie spodziewałam się aż takiego „wow” dzisiaj. Jesień i te złote grzbiety robią robotę. 

Widok na północ
Wystawa zachodnia
Wschód! 💪
Szlak na Borišov jest ślepym zaułkiem, więc do chaty trzeba wrócić tą samą drogą, ale w dół schodzi się rewelacyjnie. Kolejnym punktem na naszej trasie są Chyžky, a najszybciej można się tam dostać szlakiem niebieskim, co też mamy zamiar uczynić. Wariant ten trawersuje zbocza Ploski i już na początku zapowiada się ciekawie. Wąska ścieżka przecina zachodnie zbocze i praktycznie po równym terenie doprowadza na przełęcz, leżącą po drugiej stronie góry. I choć mogłoby się wydawać, że nic szczególnego ten szlak nie zaoferuje, to jego walory krajobrazowe są znakomite. I nie potrafię opisać w słowach dlaczego… 

Szlak niebieski
Za nami
Trawers
Po około 50 minutach meldujemy się na przełęczy, gdzie czeka nas kolejna odsłona krajobrazów. Dzisiejsza trasa zdecydowanie nie daje nam się nudzić. Chyžky oferują świetny widok na Tatry Niżne, ale także na Ploskę, której południowy grzbiet wydaje się być najbardziej rozległy. Na miejscu nie zabawiamy zbyt długo, ponieważ do samochodu czeka nas jeszcze 2 godziny marszu. 

Chyžky padły z wrażenia 😉
Ploská
Tatry Niżne
Tamtędy w dół
Schodzić będziemy szlakiem żółtym do Vysnej Revúcy, skąd drogą dostaniemy się do Strednej, gdzie stoi nasz samochód. Początkowo idziemy rozległą polaną z malowniczymi widokami, by po około 20 minutach zniknąć w lesie. Pierwszy kilometr dość ostro sprowadza nas w dół, ale z czasem teren łagodnieje i potem nabijamy już tylko kilometry. Szeroka szutrowa droga następnie zamienia się w asfalt i tak około 16:00 kończymy naszą wielkofatrzańską przygodę.

Do widzenia…
Wielka Fatra jesienią zrobiła mega robotę. To co działo się podczas dzisiejszej wędrówki, to co mogliśmy obserwować, naładowało nas niesamowitą energią. Chcę wrócić w te rejony jak najszybciej, odliczam dni do złotej jesieni, by znów maszerować po złotych grzbietach, wśród rudych traw i genialnych panoram. To pasmo górskie jest warte każdego morderczego podejścia, każdej kropli potu i każdego płytkiego oddechu…

A.P.

28.10.2019



2 komentarze:

  1. Pięknie tam :) lubie Twoje relacje i zdjęcia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) Wielką Fatrę polecam całym serduchem <3

      Usuń