Rachowiec - ze Zwardonia do Soli


Rachowiec w Beskidzie Żywieckim nie jest bardzo wybitnym szczytem, ale widokowym już jak najbardziej. Jesienią uskuteczniłam na niego całkiem ładną wędrówkę, więc latem postanowiłam powtórzyć odwiedziny z małą modyfikacją trasy. W tym celu ponownie jadę do Zwardonia, samochód zostawiam nieopodal dworca PKP i ruszam w górę szlakiem czerwonym. Na szczyt czeka mnie mniej więcej godzina drogi, a po pokonaniu krótkiego odcinka chodnikiem znikam w lesie. Podejście jest intensywne, ale krótkie i już niebawem znajduję się na osiedlu Rachowiec, kontynuując wędrówkę drogą między domami. Po pokonaniu 500 metrów mijam Mały Rachowiec, na zboczach którego znajduje się wyciąg narciarski, tymczasem ja skręcam w prawo i rozpoczynam podejście na Rachowiec. 

Polana
Mały Rachowiec
Ten etap jest również intensywny, ale im jestem wyżej, tym czekają na mnie lepsze widoki i szersza panorama. Beskid Śląski z pasmem Baraniej Góry oraz samotna Ochodzita prezentują się najokazalej, ale doskonale pamiętam, że na szczycie czeka widok na Beskid Żywiecki, a może nawet Małą Fatrę czy Tatry. Szlak prowadzi cały czas odkrytym terenem i zajmuje około 25 minut. 

Pasmo Baraniej Góry i Ochodzita
Sołowy Wierch, Kikula i Polana
Mały Rachowiec
Szczyt zdobywam już o 8:00 rano i choć jest sam środek upalnego lata, to przejrzystość powietrza mnie bardzo zadowala. Co prawda nie widać bardziej oddalonych pasm, ale Beskidy w zupełności mi dziś wystarczają. Na wschodnim zboczu Rachowca znajduje się rozległa polana i wieża widokowa, natomiast sam szczyt jest kameralny i nie należy do obleganych nawet w sezonie. Być może z braku możliwości zrobienia sensownej pętli, albo po prostu przegrywa z nie tak odległą i wyższą konkurencją. Tereny górskie wokół Zwardonia są kompletnie niedoceniane, a szkoda, bo można tu znaleźć prawdziwe perełki. 

Polana na Rachowcu
Mała i Wielka Rycerzowa, Praszywka oraz Bendoszka
Wieża widokowa i Beskid Żywiecki
Wrzosy 💜
I wrzosy 💜
Rachowiec zdobyty, a co dalej…? Plan zakłada wędrówkę wciąż czerwonym szlakiem, dotarcie do miejscowości Sól i powrót pociągiem do Zwardonia. Droga choć prosta ulega komplikacjom, gdyż w pewnym momencie szlak zakręca w prawo, a ja gubię znaki i nieświadoma zasuwam prosto. Próbuję jeszcze wrócić na właściwy tor, ale ostatecznie trafiam na drogę pożarową i nią docieram do wsi Kiczora. Znajduję się 2 kilometry od stacji PKP Sól.

Tu kończy się trasa
Ostatni odcinek nieplanowanej trasy pokonuję drogą jezdną, po czym docieram na interesujący mnie dworzec. Na pociąg czekam niecałe 20 minut, siedząc na betonowym peronie, rozgrzanym sierpniowym słońcem. Muszę przyznać, że dawno nie jechałam pociągiem i mimowolnie wracają wspomnienia z lat młodości 😉 Dzisiaj mam dodatkowo szczęście, ponieważ Koleje Śląskie kursują za darmo, więc powrót do Zwardonia nic mnie nie kosztuje. 

PKP Sól
Dzisiejsza trasa, choć w całkowitym rozrachunku nie do końca wypaliła, to była całkiem ciekawą wędrówką. Przede wszystkim tereny nie są okupowane przez turystów, a co za tym idzie, można doświadczyć ciszy i kontaktu z przyrodą. Rachowiec polecam bardzo jako szczyt do leniuchowania przy niewielkim wysiłku fizycznym. Ja na pewno jeszcze nie raz wrócę, może tym razem od drugiej strony, żeby niczego nie pokręcić 😉


A.P.
15.08.2019




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz