Spisz Mistrz - Lesnické Sedlo, Wysoki Wierch i Wysoka


W tym roku jesieni doświadczyliśmy już w Tatrach, Bieszczadach i Beskidzie Żywieckim, ale ponieważ wciąż nam mało, a pogoda nieustannie rozpieszcza, postanawiamy uderzyć w Pieniny. Nasz mistrzowski plan zakłada eksplorację tego pasma od strony słowackiej i odkrycie nowych, widokowych miejsc.
Droga w Pieniny upływa nam dość nostalgicznie, ponieważ całe Podhale oraz Spisz spowite są przez mgły. Przekraczamy granicę we mgle, mijamy Jezioro Czorsztyńskie również we mgle, aż w końcu dojeżdżamy do wsi Veľký Lipník i zmierzamy krętą drogą w górę do miejsca naszej destynacji - na Lesnické Sedlo. I właśnie podczas pokonywania tego ostatniego kilometra samochodem, dzieją się cuda, ponieważ mgły zostają w dole, przed nami odsłania się błękit nieba i widok… A widok zwyczajnie urywa !!! 💙💙💙


Dzień dobry!
Lesnické Sedlo, czyli z polskiego Przełęcz pod Tokarnią, położone jest na wysokości 720m n.p.m. i oddziela miejscowość Wielki Lipnik od Leśnicy oraz wzgórze Tokarnia od grzbietu Aksamitki. Na przełęczy mieści się spory parking, dzięki czemu możemy dotrzeć w to widokowe miejsce przy pomocy siły koni mechanicznych, więc nie istnieje żadna wymówka, by się tu nie wybrać. Widok na Tatry, Pieniny oraz Spisz jest rewelacyjny, a jak podejdziemy kawałeczek wąską ścieżką do charakterystycznej wychodni skalnej, to panorama jest jeszcze okazalsza. 

Idziemy ścieżką…
Na wychodni
Cienie oraz Aksamitka
Zbliżenie na Tatry Wysokie i Bielskie
W kierunku Trzech Koron i Sokolicy
Poranne mgły
Rabsztyn oraz Wysoki Wierch
Widok z parkingu
Jeżeli zdecydujecie się pójść jeszcze o krok wyżej, niewiele, bo dosłownie na druga stronę ulicy na nieopodal leżącą Tokarnię, to perspektywa znacznie się rozszerza. Wystarczy na przełęczy obrać szlak żółty i po 5 minutach osiągamy wysokość 748m n.p.m., a na horyzoncie już nie tylko Tatry i Pieniny Właściwe, ale także Małe Pieniny i piękne rozległe polany. Wiadomo, że im wyżej tym lepiej, więc warto pójść jeszcze dalej… 😉

Po drugiej stronie drogi czeka przygoda…
Parking Lesnické Sedlo
Z podejścia na Tokarnię
Mgły nad miejscowością Veľký Lipník, Kobylia Hlava oraz Tatry
Rabsztyn i łowce
Trzy Korony, Holica, Sokolica oraz Bystrzyk
Naszym kolejnym celem jest Wysoki Wierch, położony zaledwie 150 metrów wyżej i na który z przełęczy czekało nas 45 minut drogi. Po zdobyciu Tokarni zostaje tylko 40 minut, a zważywszy, że po drodze mamy jeszcze jeden punkt widokowy, to z niego w zasadzie zostaje zaledwie 30 minut na szczyt. Zachęcająca perspektywa, prawda? 😉 Podążamy więc obecnie przez piękną polanę, na której mają zwyczaj pasać się owce, a te z kolei mają inny zwyczaj, więc lepiej patrzeć pod nogi 😜 Wokół nas panuje istna sielanka, pogoda dopisuje, a w dodatku mamy cały ten teren dla siebie. Tak naprawdę ciężko jest wędrować w takich okolicznościach przyrody, bo więcej się stoi i gapi w przestrzeń, aniżeli idzie. Po wspomnianych 10 minutach docieramy do samotnej ławeczki na niewielkim wzgórzu i kiedy obracamy się za siebie ciekawi perspektywy, kopara opada do ziemi.  Co to jest za miejsce! 😍

Nasz cel – Wysoki Wierch
Wyraźna ścieżka przez polanę
W oddali najwyższy szczyt Pienin – Wysoka
Tokarnia i Tatry
Za nami
Taka miejscówa!
Szersza perspektywa
Aksamitka, Plašná i Trzy Korony
Trzeba ruszać dalej…
Po kolejnym postoju czas pójść dalej, choć wcale nie mam ochoty wstać z tej widokowej ławeczki. Czeka nas ostatnie 100 metrów przewyższenia i wędrówka w porannym październikowym słońcu, choć temperatura bardziej przypomina lipcową. Podejście jest obecnie nieco intensywniejsze, aniżeli dotychczas, ale trwa na tyle krótko, iż właściwie nie zdążymy odczuć zmęczenia. W razie potrzeby złapania oddechu polecam oczywiście obrócić się za siebie, bo nieustannie towarzyszy nam mistrzowski widok. 

Im wyżej, tym… może być ładniej?
Samotna sosna
Droga i Tatry
Aksamitka i Tatry
Wysoki Wierch mierzący 898m n.p.m. osiągamy po 55 minutach i choć jesteśmy niezmęczeni, to zamierzamy tam poleniuchować. Moim zdaniem Wysoki Wierch, to jeden z najlepszych punktów widokowych w całych Pieninach, a liczba odwiedzających go turystów jest odwrotnie do tego faktu proporcjonalna. Co ciekawe przez wierzchołek nie przebiega szlak turystyczny, a wszystkie znakowane trasy omijają go bokiem. Podczas naszej posiadówy właściwie tylko kilka osób przemyka bez zatrzymania przez szczyt, nie bardzo zwracając uwagę na jego walory krajobrazowe. A te ma on pokaźne. Widok już nie tylko obejmuje stronę południową, wschodnią i zachodnią, ale także północną. Tatry, Spisz, Pieniny Właściwe, Małe Pieniny, Beskid Sądecki… Chyba nie muszę mówić, jak tu ładnie, co…? Wybija 10:00, a ja czuję się szczęśliwa. 

Widok ze szczytu na Pieniny Właściwe
Tatry i Aksamitka nigdy się nie znudzą 😊
Beskid Sądecki
I Beskid Sądecki
Pamiętam, jak pierwszy raz ten widok mnie powalił w 2015 roku
Durbaszka i Wysoka
W dole Szlachtowa
Nie trudno zgadnąć, że naszym kolejnym celem jest Wysoka, czyli najwyższy szczyt Pienin. Aby tam dotrzeć, będziemy wędrować niebieskim szlakiem granicznym, który przebiega przez szczyt Durbaszki, Borsuczyny, a potem już bezpośrednio prowadzi na Wysokie Skałki. Na początek czeka nas zejście z Wysokiego Wierchu wygodną ścieżką, a potem podążamy widokowym grzbietem wciąż po miękkiej trawie. Od najbliższej Durbaszki dzielą nas zaledwie 2 kilometry, czyli około 30 minut drogi, ale kto by się przejmował liczbami. Beskid Sądecki, Pieniny Właściwe, Tatry, jesień, słońce, wszystko zgrywa się w spójną całość. Fantastyczne tereny! 

Opuszczamy Wysoki Wierch
Ten widok też na chwilę żegnamy
Kolejny cel
Po 30 minutach spokojnego marszu zdobywamy szczyt Durbaszki i choć całkiem niedaleko położony jest Górski Ośrodek o tej samej nazwie, to tym razem tam nie skręcamy. Widok z Durbaszki lubię. Jest nieco wyższa od Wysokiego Wierchu, dzięki czemu znad niego wyłaniają się Pieniny Właściwe, a całość wygląda nadzwyczaj atrakcyjnie. Kolejne miejsce, gdzie człowiek chciałby beztrosko legnąć w trawie, ale musimy mieć jakiś umiar 😅 Zamiast leniuchowania mkniemy natomiast dalej, znikając niebawem w lesie… 

Wysoki Wierch i Pieniny Właściwe 💚
Beskid Sądecki
Rowerzyści jadą do ośrodka „Pod Durbaszką”
Widok ze szczytu Durbaszki
Szersza perspektywa
Znikamy w lesie i po pokonaniu kilkunastu metrów zdobywamy niezbyt wybitny szczyt Borsuczyny. Od Wysokiej dzieli nas niecały kilometr, natomiast droga jest iście urozmaicona, co w tym przypadku oznacza wędrówkę góra-dół. Na początek dość strome zejście, ale całkiem wygodne, a potem ostro w górę z nieco skalistym podłożem. Potem ponownie w dół, tym razem po zdradliwym żwirku i liściach, a następnie znowu w górę - bardzo ostro na Kapralową Wysoką. Krótka prostka i jesteśmy... na rozstaju szlaków pod Wysoką, rzecz jasna 😉

Borsuczyny
Podejście na Kapralową Wysoką
Od rozstaju szlaków pod Wysoką podążamy na szczyt za żółtym trójkątem, ponieważ nie wiedzieć czemu, typowy szlak również tam nie prowadzi. Ludzi jest tutaj znacznie więcej i właściwie dopiero teraz widzimy, jak skutecznie pogoda przyciągnęła turystów. Podejście na najwyższy szczyt Pienin jest krótkie i miejscami strome, ale ubezpieczone poręczami lub metalowymi schodami, więc nie przysparza większych problemów. O 11:30 meldujemy się na wierzchołku i najpierw szukamy wolnego skrawka ziemi. Jest tłoczno. Obracam się jednak plecami do tego, co dzieje się na szczycie i spoglądam za barierkę na rozległą panoramę. Podziwiam krajobraz i jestem zaskoczona, że w południe jest wciąż taka dobra widoczność. Za to też uwielbiam jesień, za to rześkie, ostre powietrze, choć dziś wyjątkowo ciepłe. Pałaszuję batona proteinowego i odpływam na moment we własne niezburzone myśli… 

Widok na południe
Na zachód Pieniny Właściwe, skrajnie po prawej kopuła Wysokiego Wierchu
Na północ Beskid Sądecki
Wschód – Smerekowa oraz L'ubovniaňska Vrchovina
Szczyt dorobił się kolejnej tabliczki oraz pieczątki w „karmniku”
Po około 30 minutach zawijamy ze szczytu, bo tłok zaczyna narastać. Niestety musimy ponownie wrócić do rozstaju pod Wysoką, ponieważ szlak na wierzchołek jest ślepą drogą, zakończoną urwiskami. Zejście przebiega szybko i sprawnie, po czym na krzyżówce skręcamy w prawo, zgodnie z niebieskimi znakami. Na tym krótkim odcinku czeka nas prawdziwy armagedon. Ruch jest ogromny, a w dodatku strome i błotniste podłoże powoduje zator. Cierpliwie podążamy za tłumem, a przy pierwszej możliwej okazji odbijamy w prawo, uciekając na szlak biegnący ku Przełęczy Rozdziela. Tam jednak nigdy nie dotrzemy… bo nie taki jest nasz cel 😉 Najważniejsze, że ponownie możemy delektować się samotnością i jesienią… Czy to las, czy polana, wszystko hipnotyzuje kolorami 😮 

W lesie
Magiczna ścieżka
Z bliska
Za nami Wysoka
Najpierw idziemy kilka minut lasem, potem przez widokową polanę, a na szlaku jesteśmy zupełnie sami. Jak wspomniałam, droga znakowana na niebiesko prowadzi aż do Przełęczy Rozdziela, która serio coś rozdziela, mianowicie Pieniny od Beskidu Sądeckiego. Nie jest ona jednak naszym celem, ponieważ niebawem docieramy do Przełęczy pod Wysoką, skąd ponownie uciekamy na Słowację. Nasz plan to Straňanské Sedlo. Szlak zielony prowadzi naprzemiennie lasem liściastym i polanami, i nie zaskoczę Was, mówiąc, że po tej stronie nie ma żywej duszy… Słowackie Pieniny są fenomenalne.

Najpierw lasem
Potem takie cuda
Aleja
Tym grzbietem prowadzi szlak niebieski
Kompletnie niewymagający marsz po 40 minutach skutkuje dotarciem do celu. Rozległa polana doprowadza nas na przełęcz, gdzie kręci się kilkoro spacerowiczów. Podziwiamy grzbiet graniczny Małych Pienin, jak również w oddali Trzy Korony. Tutaj kończy się wędrówka górska, ponieważ do samochodu musimy dotrzeć drogą asfaltową – około 7 kilometrów.

Straňanské Sedlo/ Przełęcz Korbalowa
Za nami
Odcinek drogą jezdną przebiega różnorodnie. Naszym sprzymierzeńcem oczywiście są widoki, ale na tym kończyłyby się pozytywy. Droga niestety jest dość ruchliwa, pobocze niewielkie, więc musimy bardzo uważać na pojazdy, po drugie upał daje się we znaki, co nawet przy najmniejszych podejściach zabiera sporo energii, ale najgorsza jest świadomość odległości, kiedy w oddali doskonale widać Lesnické Sedlo. Najpierw mijamy wieś Stráňany, potem docieramy do Wielkiego Lipnika, ale najbardziej okrutne podejście czeka nas na przełęcz. To jest ten moment, kiedy już witasz się z gąską, ale nagle wszystkie siły gdzieś się ulatniają. Finalnie po 80 minutach ponownie znajdujemy się na parkingu. 

Lesnické Sedlo w środku kadru…
Niby niedaleko…
Należy pamiętać, że parking na Przełęczy pod Tokarnią jest płatny, ale jeśli kupimy coś do picia lub jedzenia w bufecie, to zakup liczy się na poczet postoju, więc jest to całkiem uczciwe rozwiązanie. Kupujemy sobie zatem małe co nieco i odpoczywamy z widokiem na Tatry, które o tej porze dnia nikną gdzieś w oddali. Jest bardzo ciepło i aż wierzyć się nie chce, że mamy październik. Pod odpoczynku i rozciąganiu wsiadamy do samochodu. Koniec wędrówki nie oznacza jednak końca atrakcji. Będąc w tych rejonach, byłoby grzechem nie zatrzymać się dodatkowo w dwóch miejscach po drodze, które w zasadzie leżą na trasie i nie trzeba specjalnie zjeżdżać. Pierwsze z nich to Czerwony Klasztor, który oferuje nie tylko niepowtarzalny spacer nad Dunajcem, ale przede wszystkim mistrzowski widok na słynne Trzy Korony. Zostawiamy samochód na pierwszym lepszym parkingu i idziemy na jesienny spacer. 

Trzy Korony i Czerwony Klasztor
Spacery jesienią są jakby lepsze…
Dunajec i Trzy Korony
Symbole Pienin
Most  łączący Sromowce Niżne z Czerwonym Klasztorem, czyli Polskę ze Słowacją
Drugim punktem na naszej trasie jest Niedzica i tamtejsza zapora, na której jeszcze o zgrozo nigdy nie byliśmy. Dzień chyli się powoli ku zachodowi, więc to będzie taka wisienka na torcie. Miejscowość o 17:00 jest już opustoszała, parkingi świecą pustkami, a handlarze powoli zamykają stragany. Wszystko jakby się uspokaja, a my wolnym krokiem przemierzamy zaporę na Jeziorze Czorsztyńskim. Zachodzące słońce w połączeniu z wodą, zamkiem i górami tworzy niesamowity spektakl. A wewnątrz tego my we dwoje… To był piękny dzień 💚

Zamek Niedzica, Czorsztyn oraz Beskid Sądecki w oddali
Po drugiej stronie Pieniny
Tatry
Żaglówka
Trochę lansu
Dobranoc…
Pieniny to góry fenomenalne. Nie grzeszą wysokością, dzięki czemu nie należą do kondycyjnie trudnych, ale są niesamowicie widokowe. To również pasmo pełne kontrastów – skaliste szczyty, sielankowe polany, spokojnie wsie i wartki Dunajec. Trzy Korony i Sokolica oferują co prawda ładne panoramy, ale ja polecam zapuśćcić się w Małe Pieniny, które posiadają wiele niesamowitych i spokojnych miejsc. Sielankowe kadry i samotność na szlaku, to tylko jedne z wielu zalet. Mnie słowacka część pasma zaskakuje za każdym razem i nie mogę się doczekać kolejnej wizyty w tym regionie. Dziś było mistrzowsko! 



A.P.
13.10.2018



2 komentarze:

  1. Zakochałam się w twoich zdjęciach. Wspaniałe!!!! Spisz jest obłędne. Nic tylko tam zostać na stałe. Któregoś lata z rodzinką byliśmy w Dursztynie. Szliśmy czerwonym szlakiem z Niedzicy przez Żar. Kilka razy zgubilismy szlak, ponieważ wszystko było pozarastane.

    OdpowiedzUsuń