Bezludny Żywiecki - Prusów, Hala Boracza, Abrahamów


Po powrocie z Tatr marzenie zawsze mamy takie samo – pojechać w Beskidy. Uwielbiamy ten stan, kiedy kondycja jest solidnie wyrobiona i zamiast robić 1500 metrów przewyższenia robimy zaledwie 500, nie męcząc się przy tym ani trochę. Lubimy te sytuacje, kiedy jest widokowo, sielankowo i niewysoko. Decyzja zapadła – jedziemy w Beskid Żywiecki, lecz tam gdzie nas jeszcze nie było.
Stawiamy na pętlę z Żabnicy przez Prusów, Halę Boraczą i Abrahamów, decydując się tym samym na dwa podejścia w górę, ale jak wspomniałam to nic w porównaniu z tatrzańskimi przewyższeniami. Samochód zostawiamy w centrum wsi, na parkingu obok pomnika ku czci pomordowanych w 1943 roku, gdzie ma swój początek szlak niebieski. Dzień zapowiada się wybornie i choć poranek jest chłodny, to jakże piękny. 


Taki poranek
Jesień
Szlakiem niebieskim będziemy wędrować przez Prusów, aż na Halę Boraczą. O ile hala jest nam znana, choć może niekoniecznie odwiedzana przy dobrej pogodzie, to Prusów będzie dla nas nowością, a sądząc po mapie i topo, będzie to całkiem widokowa nowość. Chwila kluczenia między domami i niebawem znajdujemy się na lukrowanej polanie, czyli trawie pokrytej szronem. To już ten czas, kiedy pojawiają się poranne przymrozki, kiedy trzeba sięgnąć po rękawiczki i schować głowę w puchowy kaptur. Piękna jesień nie daje za wygraną i niebawem słońce solidnie podgrzewa atmosferę, a podejście też przyprawia nas o szybsze krążenie. Jest dobrze, jest ładnie. 

Rześki poranek
Żabnica za nami
Lukrowana trawa
Po kilku minutach wchodzimy do lasu, jednak nie trwa ta chwila długo. Niebawem ponownie wychodzimy na otwartą przestrzeń, a szybkie nabieranie wysokości skutkuje pięknym widokiem. Obecnie podziwiamy z polany trzy pasma górskie w jednej chwili – po lewej Beskid Śląski, na wprost długi, jednak Beskid Mały, a po prawej grzbiet Abrahamowa i inne kopuły Beskidu Żywieckiego. Do tego jesienne kolory, ciepłe barwy i wszystko gra 😊

Las
Beskid Mały
Grzbiet Abrahamowa
Beskid Śląski
Aż chce się iść w górę
Podejście jest krótkie i niebawem podążamy szeroką drogą wzdłuż płotu, wznosząc się nieznacznie. Po 15 minutach docieramy do kilku ogrodzonych gospodarstw, a w tle słyszymy ryk jeleni, na które staramy się nie zwracać uwagi 😉 Wrzesień to czas rykowiska, a samce mają naprawdę dorodne głosy, tak iż wiele osób myli je z niedźwiedziami. Maszerujemy grzbietem ze świetnymi widokami, a w przyrodzie widać już jesień. Jest ładnie, a przede wszystkim mamy cały ten mikro świat dla siebie 💚

Szlak niebieski prowadzi wzdłuż ogrodzenia
Taka zwykła droga 💛
Tam idziemy
Po prawej widok
Po lewej widok
Niebawem czeka nas najbardziej wymagające podejście, które już obserwujemy z oddali. Oczywiście będzie to jedno z ostatnich podejść na Prusów, ale kondycyjnie daje popalić. Nie od dziś jednak wiadomo, że skoro idziemy w górę, to powiększa się również wachlarz widoków, a tego nigdy za mało. Beskid Żywiecki oferuje świetne panoramy, a na dzisiejszym przykładzie widać, że również puste szlaki. Zresztą dla mnie Żywiecki jest w ogóle jednym z urokliwszych Beskidów. 

Podejście
W kierunku Baraniej Góry
Za nami
Po pokonaniu przewyższenia właściwie znajdujemy się na grzbiecie Prusowa, który ciągnie się około kilometra, a jego kulminacyjny punkt to niesamowicie widokowa polana. Oczywiście nie ma lepszego miejsca na śniadanie, więc właśnie na wierzchołku o wysokości 1010m n.p.m. robimy przerwę. Ze szczytu obserwujemy pasmo Beskidu Śląskiego i Beskidu Małego w oddali, a na pierwszym planie oczywiście grzbiet Abrahamowa, który jeszcze dziś mamy zamiar odwiedzić. Widoki również obejmują Romankę oraz Lipowską, a na południowy-zachód sięgają aż pasma Małej Fatry.

Beskid Mały oraz grzbiet Abrahamowa
Beskid Śląski oraz Kotlina Żywiecka
W oddali Mała Fatra
Po odpoczynku czeka nas relaksująca wędrówka, najpierw wciąż grzbietem, a później utrata wysokości aż do Hali Boraczej. Nawet nie wiemy, kiedy nam ten czas przeleciał, ponieważ łącznie 7,5–kilometrowy odcinek zapowiadany na 2h 45min, pokonaliśmy zaledwie w 2h. Hali Boraczej od tej strony jeszcze nie widzieliśmy, ponieważ zawsze eksplorowaliśmy ją od Redykalnej, a warunki raczej nie były nigdy satysfakcjonujące. Dzisiaj jest zgoła odmiennie. Złota jesień pełną gębą! 

Hala Boracza
Takie widoki – Romanka, Rysianka i Lipowska
Swojsko
Do bacówki tutaj
Za nami Prusów
Schronisko PTTK na Hali Boraczej
Wstępujemy do schroniska po słynną, boraczą jagodziankę, a po odpoczynku i konsumpcji ruszamy dalej. Zmierzamy czarnym szlakiem do parkingu Żabnica Skałka, który jest punktem startowym szlaków na Halę Boraczą, Rysiankę oraz Słowiankę. Krótki leśny odcinek niebawem zastępuje droga asfaltowa, którą tłumnie podążają turyści. Po 45 minutach jesteśmy już na rozstaju szlaków i czym prędzej uciekamy w rejon mniej uczęszczany – na Słowiankę. 

Do celu tylko godzinka
Takie tereny 😊
Do stacji turystycznej Słowianka czeka nas zaledwie godzina drogi i po utracie około 300 metrów przewyższenia, musimy je teraz odrobić. Interwał jak się patrzy 💪 Po 20 minutach marszu wygodną drogą czeka nas niespodzianka – prace leśne na szlaku, więc musimy udać się objazdem – drogą pożarową. Szeroki, żwirowy dukt jest bardzo wygodny, a im bliżej południa, tym jest cieplej. Na szlaku nie pojawia się zbyt wielu wędrowców, co dodatkowo nas cieszy. Po niecałej godzinie jesteśmy na miejscu, więc czas na kolejny odpoczynek. Pogoda sprzyja. 

Droga pożarowa
Tuż przy Słowiance takie widoki
Stacja turystyczna Słowianka
Stacja turystyczna Słowianka oferuje nie tylko sklep i bufet, ale także 24 miejsca noclegowe z węzłem sanitarnym oraz ogólnodostępną kuchnią. Obiekt z pewnością położony jest w zacisznym miejscu i nie jest tłumnie odwiedzany.
Odtąd czeka już nas tylko wędrówka w dół. Udajemy się w dalszą podróż szlakiem czerwonym, który za 1h 45min ma nas doprowadzić do Żabnicy. Najpierw podążamy szeroką drogą, ale niebawem robi się mniej przyjemnie, ponieważ marsz polega na omijaniu kolejnych kałuż i błotnych grobli. Na Abrahamów docieramy niemalże w podskokach po upływie 45 minut, a wędrówce wciąż towarzyszy widok na grupę Romanki. Na miejscu zastajemy bufet i kilka zabudowań oraz rozległą polanę. Po rozejrzeniu się, ruszamy dalej. 

Bufet na Abrahamowie
Widok z polany na Redykalny Wierch oraz Halę Boraczą
Tam byliśmy rano - grzbiet Prusowa
Marsz kontynuujemy szlakiem czerwonym, który jest dla nas na wyłączność. Naprzemiennie towarzyszy nam widok na lewą bądź prawą stronę grzbietu, a na szlaku możemy podziwiać wczesną jesień. Drzewa wyjątkowo mienią się różnymi kolorami w popołudniowym słońcu i chyba właśnie dlatego zwalniamy kroku, by podziwiać krajobraz. Jakby mało było  pozytywów dzisiaj, to na koniec czeka nas równie ciekawy widok na podgórskie miejscowości.

Na szlaku
Brzozy powoli zmieniają kolor
Po prawej Kotlina Żywiecka
Na wprost pasmo Baraniej
Po lewej Prusów
Kolorki
Aleja
Zbliżamy się do cywilizacji
Takie tereny spacerowe w Żabnicy
Stamtąd przyszliśmy
Całość trasy zajęła nam 7,5 godziny z przerwami i przełożyła się odpowiednio na 21 kilometrów. Jakie są moje wrażenia z tej pętli? Na pewno nie jest to trasa krótka, ale też niezbyt wymagająca. Zarówno szlak grzbietem Prusowa, jak i Abrahamowa to świetne tereny, by pobyć sam na sam ze swoimi myślami. Beskid Żywiecki skrywa wiele takich miejsc i jeśli tylko oddalimy się od obleganych schronisk, z pewnością znajdziemy jego ciche zakątki. Mnie ten rejon przypadł bardzo do gustu i na pewno tu wrócę.



A.P.

30.09.2018
 


4 komentarze:

  1. fajne tereny, zwłaszcza jesienią

    OdpowiedzUsuń
  2. Foto 14 podpisane "Tam idziemy" i kilka zdjęć dalej to szczyt Boruć i Hala Borucia :) Jak dla mnie jest z lepszych miejscówek pod względem widoków w Beskidzie Żywieckim . I zarazem mało uczęszczana . Jeszcze nigdy tam nikogo nie spotkałem . Zawsze mogę się w samotności nacieszyć widokami w tamtym miejscu :)

    OdpowiedzUsuń