Súľovské skaly - magia ukryta pośród głuszy


Maj. W tym zielonym miesiącu, w tym roku wyjątkowo słonecznym i nieburzowym stawiamy na kolejne pasmo górskie Słowacji – rezerwat Súľovské skaly w paśmie Strażowskich Wierchów. Obszar nazywany skalnym miastem, a nawet słowackimi Dolomitami, jest skupiskiem skalnych formacji w postaci wież, iglic i okien, które oddzielone są od siebie głębokimi wąwozami i rozpadlinami. Coś mi wewnątrz podpowiada, że późna wiosna będzie sprzyjała temu miejscu.
W miejscowości Sulov pojawiamy się o godzinie 8:00 i bez problemu odnajdujemy interesujące nas „parkowisko”. Płacimy 2€, posilamy się przed wędrówką i ruszamy na szlak – kolor zielony. 


Startujemy
Naszym pierwszym celem jest Súľovský Hrad, czyli ruiny późnośredniowiecznego zamczyska położone na wysokości 660m n.p.m. Zaprowadzi nas do niego oczywiście szlak zielony, który również jest ścieżką dydaktyczną z licznymi ciekawostkami. Na początek czeka nas dość strome podejście z kilkoma skalnymi przeszkodami, po których pokonaniu znajdujemy się w lesie. Jednak nie jest to taki zwyczajny las, bo w wąwozie, w którym obecnie się znajdujemy, aż czuć jego magię. Pomimo kilkunastu wędrowców na szlaku, do naszych uszu dociera tylko delikatny szum liści, cichutki śpiew ptaków i wszechobecna głusza. Dawno las nie wywarł na mnie takiego wrażenia. 

Na początek wąwóz
Ten las
Ścieżka prowadzi nas umiarkowanie w górę, lekkimi zakosami, a wysokość zdobywamy w błyskawicznym tempie. Już po 30 minutach znajdujemy się przy pierwszych występach skalnych i jednej z ciekawszych formacji, zwanej Bramą Gotycką. Ma ona aż 13 metrów wysokości i jest niczym innym jak oknem pośród skalnych wieży. Ponadto znajdujemy się na niezłym punkcie widokowym i co tu więcej pisać. Ładnie w tych skałach. 

Brama Gotycka
Widoki
Tam Súľovský Hrad
Kontakt z naturą
Następnie udajemy się na północ, wąską ścieżką biegnącą tuż przy urwisku, jednak na tyle w bezpiecznej odległości, by nie wzbudzać skrajnych emocji. Po płaskim odcinku zaczynamy podejście na Súľovský Hrad, a im jesteśmy wyżej, tym pojawia się więcej skał i wszelakich ubezpieczeń. Wysokość bagatela 660m n.p.m. zdobywamy po 30 minutach, po czym skręcamy w prawo na zwiedzanie. Co ciekawe zamek został zbudowany pomiędzy trzema skalnymi turniami, co miało mu zapewniać niedostępność. Budowla posiadała kondygnacje górną i dolną, które dzieliło 14 metrów wysokości, natomiast zamek miał długość 18 metrów. Obecnie zachowało się niewiele fragmentów budowli. Obserwować możemy fundamenty, kilka murów zamku dolnego i górnego, część pałacową z platformą widokową, bramę oraz kamienne schody. Zamek ma fantastyczne położenie i jest otoczony widokowymi wzgórzami, co sprawia, że koniecznie musicie tu zaglądnąć. Dla nas najciekawszym momentem jest przejście z zamku dolnego na górny, najpierw szczeliną między murami, a potem otworem ledwo mieszczącym człowieka, co oznacza, że przejście możliwe jest z lekką gimnastyką i to bez plecaka, ten trzeba przecisnąć najpierw lub porzucić pod drabinką.

Wejście na zamek górny
Ubezpieczenia
Drabinka i dziura ledwo mieszcząca dorosłego człowieka
Widoczki
W dole
Po śniadaniu na szczycie ruszamy w dalszą drogę. Najpierw czeka nas dość strome zejście wzdłuż metalowych drabinek i poręczy, a potem już wygodniej lasem aż do przełęczy „Luka pod hradom”. Następnie zmieniamy znaki na czerwone i podążamy leśnym szlakiem z wieloma widokówkami. Ścieżka nie jest wymagająca, ma kilka podejść, ale idzie się przyjemnie. Poza tym postoje skutecznie umilają wędrówkę, a leśny cień w upalny dzień jest zbawienny. 

Na prawo Súľovské Skaly w pełnej okazałości
Na lewo Rohacz
W dole wśród polan Sulov
W górze skalne wieże
Po godzinie docieramy do rozstaju szlaków pod Rohaczem, gdzie będziemy zmieniać znaki na żółte. Chwilę odpoczywamy, po czym ruszamy w kierunku kolejnej atrakcji – Sarkaniej Diery. Na początek czeka nas ostre zejście wąwozem obok skalnego okna o nieznanej mi nazwie, potem pokonujemy skalny kominek ubezpieczony drabinkami (bez spiny - banalny), a na koniec to już tylko prostka przez las. 

Skalne okno
Drabinka
Po 30 minutach docieramy do Luki pod Rohacom, skąd odbijamy w lewo do Sarkaniej Diery. Tabliczki pokazują 15 minut do celu. Połowę wyznaczonego czasu pokonujemy leśną ścieżką, natomiast druga połowa to ubezpieczony odcinek – najpierw drabinki, potem wzdłuż skalnej ściany z klamrami, by na koniec piarżystym podłożem osiągnąć cel. Przyznam szczerze, że wejście tutaj nie było łatwym wyczynem, ponieważ wszystko uciekało spod nóg, jednak zejście w dół będzie zdecydowanie bardziej emocjonujące. Sarkania Diera (Smocza Jaskinia) – to nic innego jak duża grota, znana również pod nazwą Janosikowa Jaskinia, leżąca na zachodnim zboczu Rohacza. Położona jest na wysokości 590m n.p.m., jest długa na 60 metrów i wysoka aż na 10m, a według legendy mieszkał tu niegdyś smok. Udostępniona dla turystów została dopiero w 2010 roku, a zwiedzać można ją od maja do listopada.

Ubezpieczenia
Wnętrze jaskini
Wlot
Niebawem opuszczamy jaskinię, ostrożnie schodząc w dół tym samym szlakiem, na szczęście skończyło się jedynie na kilku podjazdach. Znajdujemy się ponownie na rozstaju, skąd szlak żółty prowadzi lasem, a wygodna ścieżka systematycznie wyprowadza nas na odkryty teren. Po 30 minutach znajdujemy się już na malowniczych polanach, które jeszcze niedawno obserwowaliśmy z góry. Pogoda współgra z otoczeniem, co tylko działa na plus 😀

Skały i polany
Malowniczo
Za nami
Stąd do samochodu pozostaje nam około 30 minut marszu, co odpowiednio przekłada się na 2 kilometry. Szeroka ścieżka prowadzi wzdłuż polan pod osłoną drzew. Ruch turystyczny jest wciąż umiarkowany, a większość wędrowców to oczywiście Słowacy. Spokojny odcinek na zakończenie wędrówki.

Ostatnia prostka
Opuszczamy skały
Choć pasmo Strażowskich Wierchów nie należy do pokaźnych, to posiada wiele ciekawych punktów, więc koniecznie chce się tu wrócić. My osobiście mamy pomysł na jesienną trasę i wręcz nie mogę się doczekać ponownych odwiedzin w tych niewysokich skałach. Dzisiaj było całkiem przyjemnie i zdecydowanie widokowo.

A.N.

20.05.2018

 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz