Małe, ale wariaty - Krzyżna Góra i Sokolik w Rudawach Janowickich

Tegoroczną majówkę postanawiamy spędzić w Sudetach. Można by powiedzieć w końcu, bo jak do tej pory tylko tam nas nie wywiało w kraju 😉 Na początek postanawiamy zawitać w pasmo Rudaw Janowickich, a naszym celem czysto trekkingowym będzie Krzyżna Góra i Sokolik.
Ponieważ w Góry Sokole zamierzamy uderzyć prosto z trasy na miejscu zjawiamy się po 11:00, czyli w porze zdecydowanie turystycznej. Wskakujemy w obuwie górskie, choć nie wiem czy takie
jest konieczne i na początek obieramy kierunek schroniska Szwajcarka, gdzie czeka nas zaledwie 20 minut drogi, co jest bardzo motywujące 😊 Pogoda dopisuje, krajobrazy wiosenne, czego chcieć więcej. 

Cel No1
Taki początek
Podejście najpierw prowadzi szeroką ścieżką, by potem ostro piąć się przez las, a na końcu górki czeka właśnie Szwajcarka. Docieramy tam po 10 minutach, zadowoleni z siebie, podziwiając przy tym okolicę i czytając o Rudawach Janowickich. Dowiadujemy się, że Rudawski Park Krajobrazowy powstał w 1989 roku, jego powierzchnia to 15ha, a 57% jego terenu zajmują lasy. Góry Sokole natomiast, czyli teren na którym obecnie się znajdujemy jest częścią pasma Rudaw Janowickich, a zarazem grupą granitowych wzgórz. Główną atrakcją oczywiście są dwa szczyty, na które zmierzamy, a na ich wierzchołkach zagospodarowane są niebywałe punkty widokowe. Natomiast jeśli chodzi o samo schronisko, budynek powstał w 1823 roku, ale dopiero w 1950 został schroniskiem turystycznym. 

Rudawski Park Krajobrazowy
Szwajcarka
Po chwili na złapanie oddechu, choć nie wiem czy było to koniecznie, ruszamy dalej szlakiem czarnym. Ścieżka delikatnie pnie się w górę, a wśród piechurów przeważają dzieciaki. Pomimo, że turystów na szlaku jest sporo, to Góry Sokole są głównie terenem ćwiczeń klubów wspinaczkowych, jak i w ogóle wspinaczy, o czym rozwinę się w dalszej części wpisu. Póki co po 10 minutach docieramy do miejsca zwanego Husyckimi Skałami, które nazwę swą wzięły od pewnej historii z 1434 roku. Uciekający bowiem z warowni zamku Sokolec Husyci zmylili tu drogę i popędzili na koniach wprost w przepaść. Historia ciekawa, jak również kompleks skalny, może nie z powalającym widokiem, ale całkiem przyzwoitym. Oczywiście wskakujemy na skały i podziwiamy pierwsze formacje na naszej trasie.

Husyckie Skały
Widok na okolice
Kamień Bluchera
Pamiątkowe z górą Sokolik
Następnym punktem na naszej trasie jest Krzyżna Góra, na którą wędrujemy wciąż szlakiem czarnym. Podejście zaczyna się umiarkowanie, potem nieznacznie się wyostrza, następnie szybki trawers i znajdujemy się u stóp skalnych formacji. Krzyżna Góra, niegdyś nazywana Górą Sokolą, wzięła swą nazwę od sokoła tam zamieszkującego. Ptak ten bowiem zakłada gniazda na półkach skalnych, jednak jego liczebność w Polsce obecnie wynosi zaledwie 6-10 par w całym kraju (!). Wracając do Krzyżnej Góry, jej nazwa przyjęła się w 1830 roku, kiedy to księżna Maria Anna ufundowała krzyż w rocznicę urodzin jej męża Wilhelma von Hohenzollerna. Szczyt jest najwyższym w Górach Sokolich, a mierzy zaledwie 654m n.p.m. Na wierzchołek prowadzą metalowe barierki i dość strome skalne stopnie, a odcinek zajmuje nie więcej niż minutę w porywach do dwóch. Na szczycie czeka na nas wspomniany krzyż, miejsca jest mało, całość zabezpieczona barierkami. Nie pozostajemy na miejscu dłużej niż to koniecznie i przenosimy się na miejscówkę upatrzoną przy podejściu. Tam rozsiadamy się na dłużej i robię zdjęcia z całkiem niezłej perspektywy. Widok również jest sympatyczny - obserwujemy zarówno Rudawy, jak i Karkonosze. Po kwadransie uciekamy w dół, gdzie konsumujemy śniadanie. 

W górę
Widok ze szczytu w kierunku Karkonoszy
W dole sielanka
Wierzchołek widoczny z „miejscówki”
Kolejnym szczytem do zdobycia został wytypowany Sokolik, od którego dzieli nas jakieś 30 minut drogi. Najpierw schodzimy w dół do skrzyżowania przy Husyckich Skałach, a potem w lewo szlakiem czerwonym zmierzamy w jego kierunku. Droga przez las również nie nastręcza trudności, powoli zakosami prowadzi nas pod sam szczyt. Na wierzchołek natomiast podążamy po metalowych schodach i poręczach, a tam podziwiamy świat z nieco innej perspektywy. Fajnie tu, tak inaczej…  😉

Przez las
Sokolik - kopuła szczytowa
Schodami w górę
Takie widoki – za mną Husyckie Skały i Krzyżna Góra
Wróćmy do tematu wspinaczki, bowiem Góry Sokole z niezliczoną ilością granitowych skał, turni czy wychodni stanowią wspaniałe miejsce do rozpoczęcia przygody ze wspinaczką skałkową. To właśnie tutaj swoje pierwsze kroki stawiały takie sławy jak Wanda Rutkiewicz, Krzysztof Wielicki czy Wojciech Kurtyka. Sami mamy sposobność podziwiania wspinaczy, których jest tutaj w zasadzie tyle co turystów, jak nie więcej. Fajnie się ogląda z dołu, choć chyba niekoniecznie chciałabym być w ich skórze 😉
Niebawem ruszamy w drogę powrotną tym samym szlakiem, zaliczając ponownie Husyckie Skały i Szwajcarkę, gdzie zatrzymujemy się na chwilę relaksu. Potem już samochodem zmierzamy w kierunku Szklarskiej Poręby, gdzie będziemy stacjonować przez kolejnych kilka dni. Ciekawa jestem, czym te Sudety mnie jeszcze zaskoczą i czy przypadną mi do gustu tak na 100%...
Póki co na tapecie Rudawy Janowickie, które choć małe to niezłe wariaty i przyznam, że spodobało mi się w tym paśmie. Góry te robią wrażenie, mają charakterystyczny klimat, a chyba to mnie najbardziej kręci – oryginalność. Chętnie tu kiedyś wrócę poznać mniej znane zakątki, a nie tylko te „must see, top for first visit” 😉

A.N.

29.04.2018

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz