Styczniowe Skrzyczne - rozpoczęcie górskiego sezonu 2014

Zima tego roku nie rozpieszcza. Śnieg leży tylko gdzieniegdzie w górach, część szlaków jest oblodzona, a warunki ogólnie niezbyt przyjemne. Nie ma jednak co narzekać i najwyższy czas rozpocząć górski sezon 2014. 4 stycznia decydujemy się na zdobycie Skrzycznego, które jakby nie było jest najwyższym szczytem Beskidu Śląskiego, należącym zarazem do Korony Gór Polski. Trasę wybieramy najbardziej popularną - ze Szczyrku i tym samym rozpoczynamy wędrówkę niebieskim szlakiem spod wyciągu krzesełkowego. Ścieżka jest mokra, miejscami błotnista, a czasem zamarznięta. Pora roku przypomina raczej późną jesień niż środek zimy. Do Hali Jaworzyny szlak wiedzie dosyć ostro pod górę. Tam zatrzymujemy się na chwilę i oglądamy na siebie – przed nami zbocza Magury, a w dole Szczyrk. Po łyku wody ruszamy dalej – połowa drogi już za nami. Szlak w dalszej części prowadzi wschodnim zboczem Skrzycznego i odsłania naszym oczom widok na Beskid Żywiecki.


Po trawersie wąską ścieżką wyłania się przed nami ostatnie podejście i za chwilę po schodach docieramy na wieżę widokową na Skrzycznem. Ukazują się nam Tatry i morze chmur w dolinach.


Następnie wchodzimy do schroniska, ogrzewamy się przy herbacie i płomieniach z kominka. Fantastyczny klimat na styczniowe przedpołudnie.
To jednak nie koniec naszej wędrówki. Postanawiamy przespacerować się również na Małe Skrzyczne. Przyjemny zielony szlak wiedzie grzbietem. Po drodze towarzyszą nam widoki zapierające dech w piersiach.
Z jednej strony magiczne Tatry, a z
drugiej Mała Fatra w całej okazałości...



Pozostało nam jeszcze tylko zejście z powrotem do Szczyrku. Wybieramy inną drogę – zielonym szlakiem do centrum. Mijamy trochę przeszkód po drodze – zwalone drzewa po ostatnich wichurach. W Szczyrku idziemy zakończyć dzień w karczmie - zjeść regionalną potrawę i napić się grzańca.
Kolejny dzień w górach, spędzony w najlepszym towarzystwie i zakończony kilkoma przyjemnościami.

A.N.

04.01.2014



Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza