Skrzyczne i Małe Skrzyczne - kameralny zachód słońca w Beskidach


Są takie szlaki, które odwiedzam rzadko, a jeśli już się na nie decyduje, to muszą spełnić kilka warunków. Dotyczy to głównie zatłoczonych ścieżek i popularnych szczytów, choć wbrew pozorom każdy szlak można mieć na wyłączność. By to udowodnić, w sobotnie popołudnie pojawiam się w Szczyrku, by zdobyć Skrzyczne szlakiem niebieskim. 
W zasadzie nie pamiętam, kiedy ostatni raz nim wędrowałam i było to na pewno przed zmianą jego przebiegu. Aktualnie niebieski wariant prowadzi od dolnej stacji kolei linowej i choć tutaj jest gwarno, to niebawem w lesie robi się spokojnie. Niemalże od razu jest także widokowo, a leśna ścieżka kilkakrotnie przecina sielankowe polany. Trzeba przyznać, że nachylenie terenu jest niemałe, ale dzięki temu szybko zdobywamy wysokość. Już po zaledwie 45 minutach melduję się na Hali Jaworzynie, którą równie szybko staram się opuścić - może szlak jest pusty, ale stację pośrednią wciąż okupują tłumy.

Początek trasy
Widokowe polany przy szlaku
Widok na masyw Klimczoka
Brama Wilkowicka
Szlak niebieski następnie ucieka w lewo, by trawersować Skrzyczne jego wschodnim stokiem. Pomimo upału tutaj panuje chłód, wręcz przeszywający niczym górska klimatyzacja. Przewyższenie aktualnie nie jest już odczuwalne, więc szybko zdobywam kolejne metry. Końcówka szlaku na szczyt Skrzycznego nie została poprowadzona jednak logicznie, więc polecam ostatni odcinek pokonać stokiem, aniżeli okrężną wąską ścieżką. Co prawda wciąż jest widokowo, ale stok skąpany w popołudniowym słońcu jest zdecydowanie lepszą opcją niż zacienione obejście. Po 30 minutach docieram pod platformę widokową, skąd mogę podziwiać dookolną panoramę - Beskid Mały, Śląski, Żywiecki, Tatry, Mała Fatra i Tatry Niżne, wszystko jest na wyciągnięcie ręki.

Widok ze wschodnich zboczy
Już widać szczyt
Widok z platformy na schronisko
Następnie kieruję się do schroniska, by nieco odpocząć i uzupełnić kalorie. Ku zaskoczeniu na tarasie nie ma wielu turystów, a wnętrze świeci pustkami. Jednak odwiedziny najwyższego szczytu Beskidu Śląskiego i bliskość kolei linowej koło godziny 18:00 nie mają znaczenia i można delektować się popołudniowym spokojem w tym miejscu. Jako ostatni punkt do odhaczenia na Skrzycznem pozostaje oczywiście wierzchołek. Tutaj również nikogo nie ma, więc można na luzie zrobić sobie zdjęcie z tabliczką i przeczytać o genezie nazwy szczytu, która wzięła się od skrzeczenia żab.

Schronisko PTTK Skrzyczne
Leżaki z widokiem na Małą Fatrę
Na szczycie
Ze Skrzycznego udaję się w dalszą wędrówkę w kierunku Małego Skrzycznego, gdzie zaplanowałam oczekiwanie na zachód słońca. Szczerze powiedziawszy, nie przewinęły mi się zdjęcia z tego miejsca, a szczyt ma piękną zachodnią wystawę, więc liczę na kameralny spektakl i genialne widoki. Szlak zielony zgodnie z moimi przypuszczeniami jest kompletnie wyludniony, co jest przedziwnym doświadczeniem, kiedy zawsze przemierza się go wśród turystów. Po 20 minutach docieram na Małe Skrzyczne, gdzie ciepłe promienie słońca już robią robotę. Znajduję dogodne miejsce do oczekiwania na zachód i tak sobie cierpliwie czekam 😊

Małe Skrzyczne
Widok na południe
Beskid Żywiecki na wschodzie
Oczekuję na zachód
Trzeba przyznać, że miałam świetną intuicję odnośnie wyboru Małego Skrzycznego na zachód słońca. Po pierwsze i najważniejsze nikt inny nie wpadł na ten pomysł, a kameralność w górach w sobotni wieczór, to ostatnio coś o czym można pomarzyć. Po drugie i równie ważne wystawa północno-zachodnia oferuje genialny widok na Beskidy, a złote trawy na pierwszym planie dodają szczyptę magii do spektaklu. Całości dopełnia ciepły las i drewniane elementy nieopodal wyciągu i oto mamy przepis na idealny zachód słońca w górach. I muszę przyznać, że to jeden z piękniejszych wieczorów, jakich było mi dane doświadczyć. Zakochałam się w tym miejscu na zabój 💛

Złota godzina
Malinowska Skała skąpana w złocie
Spektakl rozpoczęty
🧡
Magia
Cuda po zachodzie
Kiedy słońce znika za horyzontem pozostaje udać się w dół. Z Małego Skrzycznego do Szczyrku prowadzi szlak żółty, który w dużej mierze przebiega stokiem narciarskim. W lecie jest to całkiem przyjemna opcja, ponieważ marsz przebiega wygodnie i wręcz ekspresowo. Przy górnej stacji kolei gondolowej mogę jeszcze podziwiać ostatnie kolory dnia, zanim zapadnie zmrok i będę odpalać czołówkę. W Szczyrku melduję się o 20:30 i z przepełnionym szczęściem serduchem wracam do domu.

Szlak żółty
Dobranoc Szczyrk
Są takie miejsca i takie momenty, które na długo zapadają w pamięci i zachód słońca na Małym Skrzycznem właśnie do takich się zalicza. Czasami ciężko znaleźć mi słowa, żeby oddać uczucia, jakie towarzyszą danej chwili, ale baseny w moich zielonych oczach wyrażały cały ogrom dzisiejszych emocji. Dobrze, że ciepły sierpniowy wieczór otula mnie swoim ramieniem, jakby rozumiał, że trzeba się mną zaopiekować.

Trasa
A.P.
29.08.2026



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz