Szlakiem karkonoskich schronisk - Odrodzenie, Špindlerova Bouda, Petrova Bouda, Moravská Bouda


Karkonosze już dawno skradły moje serce, jednak ze względu na swoje położenie dość daleko od mojego miejsca zamieszkania, muszą czekać nieco dłużej na odwiedziny. Tym bardziej moja dusza rwała w te tereny, kiedy zaczytałam się w serii karkonoskich kryminałów autorstwa Sławka Gortycha i wraz z bohaterami książek podążałam w myślach górskimi szlakami. W końcu nadszedł czas, by ubrać buty, zarzucić plecak na barki i ruszyć w Karkonosze. 
Plan zakłada niewymagającą wędrówkę na Przełęcz Karkonoską, ponieważ wieczorem muszę być w Jeleniej Górze wystrojona na spektakl teatralny. Z tego powodu udaję się samochodem na najdalej wysunięty parking przy szlaku niebieskim, biegnącym z Przesieki na przełęcz. Parking jest bezpłatny, a dojedziecie do niego Drogą Sudecką z Borowic. 

Miejsce parkingowe o poranku - pusto
Planując wędrówkę niebieskim wariantem, najpierw trzeba zadać sobie kluczowe pytanie - czy zniosę 3,5km marszu asfaltem. Dokładnie tak, bowiem szlak z Przesieki to nic innego, jak droga asfaltowa i ani przez chwilę podłoże się nie zmienia. Nie ma co się jednak łudzić, że będzie lekko, ponieważ do pokonania mamy 400 metrów przewyższenia, a momentami trasa pnie się pod nachyleniem 29%, czyli doprawdy ostro w górę. Tak naprawdę miałam ochotę na realizację zupełnie innej trasy do Odrodzenia, ale niestety w maju wiele szlaków jest zamkniętych ze względu na ochronę cietrzewia, więc musiałam obejść się smakiem. Szlak niebieski z Przesieki również należy do popularnych tras turystycznych, jednak kiedy ruszam z parkingu o godzinie 8:00, jest totalnie pusto. Podczas marszu słychać świergot ptaków i szum świerków, a wszechobecny gęsty las wlewa we mnie jakiś nieopisany spokój. Dopiero pod koniec trasy zaczynają wyłaniać się pierwsze widoki, a od przekroczenia granicy Karkonoskiego Parku Narodowego mija dosłownie chwila i docieram do celu.

Szlak niebieski z Przesieki
Granica parku
Przełęcz Karkonoska to rozległe siodło pomiędzy Małym Szyszakiem a Śląskimi Kamieniami, dość mocno zurbanizowane. Na początek w oczy rzuca się ogromny budynek hotelu Špindlerova Bouda oraz drugi mniejszy stanowiący jego zaplecze - Dependence, który niegdyś był strażnicą WOP. Hotel może pomieścić na nocleg aż 170 gości, na miejscu znajduje się restauracja oraz strefa wellness, natomiast dependence oferuje tańsze i bardziej spartańskie warunki. Na przełęczy jeszcze bardziej zaskakuje ogromny parking, który przeznaczony jest dla gości hotelowych oraz restauracyjnych, a koszt wjechania ze Szpindlerowego Młyna na górę samochodem i pozostawienie go na parkingu to 300 CZK. Na miejsce można dostać się także autobusem, kursującym z tej samej czeskiej miejscowości w godzinach 8:30-16:30, a koszt biletu w jedną stronę wynosi około 65 CZK. O tej porze wciąż jeszcze ruch nie jest duży, ale ciężko mi wyobrazić sobie w tym miejscu południe w szczycie sezonu.

Špindlerova Bouda
Przełęcz Karkonoska i Dependence
Przystanek
Niebawem skręcam w lewo i zmierzam do polskiego schroniska Odrodzenie. Czeka mnie tam krótki marsz w górę, podczas którego można zobaczyć szerszą perspektywę i całe otoczenie Przełęczy Karkonoskiej. Z każdym krokiem jest bardziej kameralnie, a duży gmach schroniska robi jeszcze większe wrażenie. Obiekt powstał w 1928 roku jako schronisko młodzieżowe pod nazwą Rübezahl, a w 1933 roku zostało przejęte przez organizację nazistowską Hitlerjugend. Na przełomie XX i XXI wieku schronisko miało opinię jednego z najgorszych obiektów w Karkonoszach, na szczęście w 2009 doszło do zmiany dzierżawców i rozpoczęto remont budynku. Baza noclegowa schroniska to około 100 miejsc, dodatkowo znajdziecie tu bufet, dwie duże jadalnie oraz słoneczny taras. Z zaciekawieniem wchodzę do środka i zamawiam jajecznicę, a także przybijam pieczątkę schroniskową w książce "Schronisko, które przetrwało". Natomiast w drodze do toalety podziwiam ogrom budynku i jego kręte korytarze.

Panorama spod schroniska
Odrodzenie
Wewnątrz
Po odpoczynku ruszam na rozpoznanie terenu, ponieważ przełęcz i cała jej okolica jest dla mnie czymś zupełnie nowym. Na Przełęczy Karkonoskiej kieruję się na zachód, do obiektu, który z oddali przyciąga wzrok - to oczywiście Petrova Bouda. Szlak czerwony najpierw prowadzi szutrową drogą nieco w górę, by po chwili opadać w dół do przełęczy Pod Petrovou Boudou. Ścieżka nie wiedzieć kiedy przeradza się w asfalt, a ja mimowolnie się uśmiecham na widok tych karkonoskich autostrad. Jakby to nie zabrzmiało, to nawet miła odmiana od kamienistych, beskidzkich szlaków. Po kilku minutach znowu maszeruję w górę, a dość ostre podejście w słońcu szybko wysysa energię. Z czasem pojawia się więcej turystów, ale ja i tak zamknięta w swoim świecie podziwiam widoki.

Wracam na przełęcz
Szlak do Petrovej Boudy
Po 25 minutach docieram do Petrówki. Schronisko zostało zbudowane około 1790 roku, a następnie w 1811 przeniesione na docelowe miejsce. Od 2008 obiekt pozostawał zamknięty, a właściciel opuścił budynek z powodu jego fatalnego stanu technicznego oraz nieopłacalności remontu. Nowy właściciel chciał podjąć się rekonstrukcji, jednak w 2011 roku wybuchły dwa pożary w konsekwencji których obiekt doszczętnie spłonął. Odbudowy podjęto się w latach 2016-2019, a schronisko aktualnie ma postać dwóch mniejszych budynków, nawiązujących do pierwotnych bud pasterskich. Petrova Bouda może pomieścić na nocleg 56 osób w różnym standardzie - od apartamentów po wieloosobową salę w części hostelowej. Dodatkowo świetnym rozwiązaniem jest budynek, gdzie turysta może się schronić i odpocząć po ciężkiej wędrówce - tutaj znajdują się stoły z ławami, toalety oraz ekspres do kawy. Okolica jest bardzo przyjemna i widokowa, a przez znajdującą się tu krzyżówkę szlaków, panuje duży ruch turystyczny.

Česká republika
Schroniskowe auto
Widoki z tarasu
Petrówka widziana ze szlaku
Początkowo plan zakładał powrót z Petrówki na Przełęcz Karkonoską tym samym szlakiem, jednak mapa skusiła mnie na drogę okrężną i odwiedzenie jeszcze jednego schroniska o nazwie Moravská bouda. Z Petrówki czeka mnie tam zaledwie 10 minut marszu, również po drodze asfaltowej, a jak! Wędrówka przebiega między drzewami i ani się obejrzałam wyłoniła się przede mną szeroka panorama z dwoma schroniskami w kadrze - Moravską boudą oraz Dvorakovą boudą. Na polanie cudownie grzeje słońce i aż człowiek by przysiadł, aby napić się jasnego czeskiego lub zimnej kofoli, jednak nogi rwą do przodu, by przemierzać dalej karkonoskie szlaki. Natomiast Moravská bouda dysponuje 52 miejscami noclegowymi, a przy schronisku funkcjonują dwie trasy narciarskie i trasa saneczkarska.

Moravská bouda
Dvorakova Bouda i Spindler
Czeskie przysmaki kuszą
Na główny szlak wracam wariantem zielonym, który jest przyjemnym kamiennym duktem pośród piętra regla górnego i kosówki. Tutaj również można nieco odetchnąć od turystów, tłumnie przemierzających karkonoskie szlaki w majówkę. Następnie na krzyżówce Pod Petrovou Boudou skręcam w prawo i szlakiem czerwonym wracam na Przełęcz Karkonoską. Potem nie pozostaje mi nic innego jak obrać szlak niebieski i wrócić asfaltówką do samochodu. 

Szlak zielony
Powrót do samochodu
To była piękna przygoda w Karkonoszach! Z przyjemnością wracam w to pasmo górskie, by eksplorować nowe szlaki czy schroniska, i choć już całkiem sporo przeszłam, to wciąż przede mną wiele miejsc do odkrycia. Nie przeszkadzają mi szerokie autostrady, czy duży ruch turystyczny. Ja z tych, co zachwycają się szumem traw, czy białymi obłokami leniwie sunącymi po niebie, napawam się dźwiękami lasu i kawą w schronisku. I choć to była krótka przygoda i muszę się pożegnać z Karkonoszami, to wierzę, że szybko wrócę na te niesamowite szlaki.

Trasa
A.P.
02.05.2026



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz