W chłodny, kwietniowy poranek pojawiam się w Wiśle Jonidło, skąd mam zamiar uskutecznić małą pętlę w Beskidzie Śląskim. Samochód zostawiam na bezpłatnym parkingu i kieruję się w prawo, skąd rozpoczyna swój bieg szlak czarny. Tabliczki zapowiadają 1h 30 minut marszu, a szlak początkowo prowadzi drogą między domami. Poranek choć wiosenny to wciąż jest chłodny, po 40 minutach jezdnia wreszcie zmienia się w leśną ścieżkę i Doliną Gościejowa prowadzi umiarkowanie w górę. Szlak nie jest uczęszczany, ale również pozbawiony widoków, przez co nie należy do zbyt atrakcyjnych.
 |
| Pierwszy etap szlaku |
 |
| Dalej lasem |
 |
| Opuszczona chata |
Następnie czeka mnie trochę ostrzejsze podejście, którym zmierzam na szczyt Gościejów. Nieco ponure otoczenie szybko zostanie wynagrodzone, ponieważ na krzyżówce szlaku czarnego z żółtym znajduje się obszerna polana z bardzo przyjemnym widokiem. Zielona trawa wspaniale kontrastuje z jeszcze brązowymi zboczami Beskidów, choć wciąż brakuje prawdziwej eksplozji wiosny.
 |
| Polana z widokiem |
 |
| Wiosna w Beskidach |
Niebawem ruszam w kierunku Trzech Kopców Wiślanskich, czyli obieram szlak żółty. Marsz jest niewymagający, głównie prowadzi równym terenem lub z prawie niezauważalnym przewyższeniem, a jako bonus wyłania się słońce. Po krótkim odcinku lasem, wychodzimy na grzbiet, gdzie można podziwiać Beskid Śląski, która otacza nas praktycznie z każdej strony. Krajobraz jest sielankowy, wokół panuje cisza, a wciąż zamknięte schronisko zmusza do śniadania na łonie natury. Siadam na rozległej polanie pokrywającej szczyt Trzech Kopców, gdzie delektuję się naprzemiennie śniadaniem oraz widokiem w towarzystwie tutejszego gospodarza - czarnego kotka.
 |
| Widok na wschód |
 |
| Północna wystawa |
 |
| Na zachód Czantoria |
 |
| Gospodarz |
Po odpoczynku ruszam w drogę powrotną, najpierw jeszcze przyglądając się głazom na szczycie, symbolizujących trzy gminy - Brenną, Wisłę i Ustroń. Szlak żółty do Wisły odbija nieco w lewo, prowadząc przez szczyt Kamienny. Tutaj kończy się leśna wędrówka, ponieważ docieramy na osiedle Jarzębata i marsz kontynuujemy drogą jezdną. Ale co to jest za droga! Asfaltówka wije się niczym wąż między zielonymi polanami, a przed nami roztacza się szeroka panorama na pasmo Czantorii. Zdecydowanie warto tu zwolnić kroku i napawać oczy wiosennym krajobrazem.
 |
| Trzy głazy |
 |
| Opuszczamy wierzchołek |
 |
| Osiedle Jarzębata |
 |
| Drzewa kwitną wokoło |
 |
| 🩶 |
 |
| Niżej też pięknie |
Po godzinie spokojnego marszu docieram do Wisły i przemierzam ostatnie metry do parkingu Jonidło. W dole wiosna eksploduje pełną parą, więc z przyjemnością jeszcze spędzam czas na jednej z ławek, delektując się spokojem. Pętlę zamykam na 12-tym kilometrze i trzeba przyznać, że nawet w weekend w Wiśle można znaleźć pustki na szlaku. Do polecenia na pewno szlak żółty z Jonidła ze względu na walory widokowe, nie trzeba nawet iść wyżej, by podziwiać panoramę Beskidów.
19.04.2025
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz