Kolorowa beskidzka jesień - Stożek, Soszów, Czantoria

Mgły to nieodłączny element jesiennych poranków. Tak jest i tym razem, kiedy mijam Ustroń i zmierzam samochodem dalej, do Wisły. Nim się obejrzę, gęste powietrze zniknie, a pierwsze promienie słońca rozświetlą ten chłodny krajobraz. Niebawem maszeruję zielonym szlakiem w kierunku Stożka i już po paru krokach oczy cieszy wielobarwna jesień. Ścieżka prowadzi przez polany i las, ale nieustannie mogę podziwiać widoki na Beskidy. Do schroniska na Stożku czeka mnie zaledwie 350 metrów przewyższenia i dystans około 2 kilometrów, ale nigdzie się nie spieszę. Cały dzień przede mną. 

Wisła Głębce
Polana z widokiem na Stożek
Beskid Śląski
Po godzinie marszu melduję się pod schroniskiem, z którego wyłaniają się pierwsi turyści po całonocnej balandze. My natomiast siadamy na zewnątrz i w październikowym słońcu spożywamy śniadanie. Schronisko jest najstarszym obiektem w Beskidzie Śląskim i zostało otwarte 9 lipca 1922r. Budynek jest pokaźnych rozmiarów, dzięki czemu jadalnia pomieści wielu turystów. Nieopodal znajduje się także wyciąg, który cieszy się popularnością zwłaszcza w zimie. Nazwa Stożka wzięła się z całą pewnością od kształtu góry, która przypomina właśnie tę bryłę. Szczyt leży również na granicy Polski i Czech i właśnie tą granicą ruszam w dalszą podróż w kierunku północnym. 

Schronisko na Stożku Wielkim
Widok na grzbiet od Skrzycznego po Baranią Górę
Szlak czerwony prowadzi granicą aż do Czantorii Wielkiej i dokładnie tak przebiega nasza dzisiejsza trasa. Na początek czeka nas utrata 100 metrów przewyższenia, a ścieżka wygodnie prowadzi między drzewami. Pod butami szeleszczą liście, a kolorowy las nadaje magii temu odcinkowi. Po około 20 minutach wychodzimy na otwarty teren, co oznacza, że zbliżamy się do Cieślarówki i malowniczego szczytu Cieślar. Wierzchołek ten może poszczycić się jedną z najładniejszych panoram w Beskidzie Śląskim, bo przy dobrej przejrzystości powietrza dostrzec można nawet Tatry, natomiast Cieślarówka serwuje podobno najpyszniejsze drożdżówki z jagodami 😊 

Szlak czerwony w okolicy Małego Stożka

Jesień 💛
Cieślarówka
Cieślar
To też Cieślar 😀
Kolejnym punktem na czerwonym szlaku jest Soszów Wielki. Droga nań prowadzi głównie lasem, ale ten jesienią jest nadzwyczaj ładny, a 1,5-kilometra mija zupełnie niepostrzeżenie. Schronisko położone jest nieco poniżej wierzchołka, ale nie spieszno nam do skupiska ludzi, więc przysiadamy na jednej z ławek po wschodniej stronie szczytu. Tam obserwujemy kolorowe zbocza pasma Równicy, dalej leżący Klimczok oraz nasz kolejny cel – Czantorię Wielką. 

Taki odpoczynek to ja rozumiem 
Pasmo Równicy
Zbliżenie na Orłową i Błatnią
Kolorowo 💛💛💛
Obecnie przed nami jest najdłuższy, bo 5-kilometrowy odcinek pomiędzy kolejnymi szczytami, a dodatkowo czeka nas 200 metrów utraty wysokości, by potem z nawiązką nadrobić ich 300. Początkowo maszerujemy tylko lasem, ale z czasem na szlaku pojawiają się widokowe prześwity. Słońce gdzieś na moment znika i robi się nieco chłodniej, ale my wciąż niespiesznym krokiem podążamy naprzód. Po około godzinie mijamy Przełęcz Beskidek i tym samym zaczynamy ostateczne podejście na Czantorię. Nie powiem, że jest łatwo, bo mi osobiście znacznie przyspiesza tętno, ale im jesteśmy wyżej, tym motywacja coraz większa. Dodatkowo tuż pod wierzchołkiem ponownie wyłania się słońce, rozświetlając jesienny krajobraz, a nie ma lepszego kopa niż piękne widoki wokół. 

Szlak czerwony w okolicy Małego Soszowa
Byle do przodu
Magia jesieni
Ostatnie metry na szczyt
Wierzchołek Czantorii jest obficie zalesiony, więc jedyną możliwością podziwiania panoramy jest wieża widokowa. Metalowa konstrukcja ma 29 metrów wysokości, a wstęp jest na nią płatny. Koszt 40KC, czyli 7zł za osobę dorosłą to wcale nie tak dużo, jeśli można podziwiać panoramę Beskidu Śląskiego, Śląsko-Morawskiego, Żywieckiego, Małego, Tatr oraz Małej Fatry. Obiekt otwarty jest w sezonie cały tydzień, natomiast poza sezonem w weekendy oraz pogodne dni tygodnia. Dodatkowo na szczycie znajduje się bufet po czeskiej oraz polskiej stronie i masa miejsca do wypoczynku. Czantoria jest oczywiście mocno oblegana turystycznie przez bliskie położenie kolei linowej.

Wierzchołek i granica państwa
Szlak czerwony dalej prowadzi w kierunku Polany Stokłosica, gdzie ma górną stację wspomniana kolej linowa. Szlak przebiega wygodnie z nieznaczną utratą wysokości, ale przez to że jest tłoczny, idzie się mniej przyjemnie. Słońce powoli chyli się ku zachodowi, więc na polanie nie zabawiamy długo, jednak widok na Równicę i trójkątne hotele na jej zboczach wyglądają hipnotyzująco. W dół udajemy się wciąż szlakiem czerwonym, choć zejście stromym stokiem nie należy do najprzyjemniejszych. Trasę kończymy na 15-tym kilometrze, na parkingu w Ustroniu Polana. 

Hypnotajzing 😍
Zejście stokiem
Koniec dnia
Wędrówki po Beskidach jesienią zawsze są klimatyczne, a opisana trasa o każdej porze roku potrafi oczarować. Dawno nie szliśmy jej w takiej konfiguracji, bo „swoje tereny” przeważnie traktuje się po macoszemu, ale w tym roku w Beskidy ciągnęło nas bardziej, zżyliśmy się z nimi i zawsze doceniamy ich bliskość. Trasę grzbietem od Stożka po Czantorię polecam każdemu, bo proporcje widoków do trudności są kompletnie nieporównywalne.


A.P.

25.10.2020




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz