Trasa pełna niespodzianek - Oszust, Świtkowa, Wielka Rycerzowa


Trasa w Beskidzie Żywieckim miała być odkrywaniem nowych terenów, jednak ilość niespodzianek mnie przerosła i niekoniecznie wszystkie były pozytywne. Ale zacznijmy tę przygodę od początku - będzie się działo.
Pętlę rozpoczynam w Soblówce, na parkingu pod kościołem. Początkowo obieram wariant czarny, jednak będę nim podążać dosłownie chwilę, bowiem moja pętla zakłada wędrówkę żółtym szlakiem pasterskim. Ten odbija niebawem w lewo i wciąż prowadzi drogą asfaltową, by po pokonaniu dystansu 1,5km opuścić bitą drogę na poczet leśnej ścieżki. Wybieram szeroki leśny wariant w górę i jak się okazuje tutaj popełniam pierwszy błąd - należało wybrać tę wąską ścieżkę między krzakami. Podążam jednak z aplikacją mapy.com, więc na bieżąco śledzę swoje położenie i jak tylko mogę koryguję trajektoria podążając w lewo. Niestety droga z czasem znika, potem znowu się pojawia i kiedy już widzę światełko w tunelu, że wracam na prawidłowe tory, na mojej trasie pojawia się pokaźne stadko dzików konsumujących śniadanie. Ostrożnie się wycofuję, starając znaleźć alternatywną drogę i choć nadrabiam kilometrów, to wkrótce wracam na poprzednią ścieżkę, bezpiecznie omijając leśną zwierzynę. Łażenie poza szlakiem ma jednak swoje plusy - widoki i cisza wynagradzają trudy przedzierania się przez chaszcze. Okolica jest przepiękna 💚

Stadko dzików
Poza szlakiem
Czasem dobrze się zgubić
Widokowo
Chodzenie poza szlakiem to także większe ryzyko złapania kleszczy i kiedy wychodzę na bardziej cywilizowaną ścieżkę orientuje się, że mam dwóch pasażerów na gapę. Czym prędzej się ich pozbywam i po raz kolejny staram się wrócić na szlak. Przede mną ostatnia prosta, a raczej nazywając rzeczy po imieniu - krecha. Tak aktualnie wspina się ścieżka w górę i czasami doprawdy mam problem, żeby nie zjechać razem ze żwirem w dół. Na szczęście już niebawem staję na niebieskim szlaku granicznym, co prawda w nieco innym miejscu niż zakładałam, ale teraz już znakowaną drogą zmierzam w lewo - wprost na słynny Oszust.

Krecha w górę
Podoszust w lesie
Najpierw podążam nieco w dół do krzyżówki Podoszust, a następnie szeroką wygodną drogą zmierzam na szczyt sławnego Oszusta. Wierzchołek jest swoistą legendą, uchodząc za jedno z najostrzejszych podejść w Beskidach i dlatego mam zamiar sprawdzić na własnej skórze, czy faktycznie opowieści pokrywają się z rzeczywistością. Początkowo szlak wznosi się umiarkowanie w górę, a wędrówce towarzyszy ryk jeleni, które właśnie rozpoczęły rykowisko. Z czasem teren zdecydowanie się wyostrza i daje kondycyjnie popalić - podejście miejscami to niezły pion i choć w górę jest ciężko, to bardziej przeraża mnie wizja powrotu tą trasą. Szczyt zdobywam po 25 minutach z płytkim oddechem, ale zadowolona, że po kilku przygodach wreszcie staję na Oszuście. Na wierzchołku znajdziemy krzyż, ołtarz oraz ławki, a także całkiem przyjemny widok na południe z Tatrami w pakiecie.

Na szczycie Oszusta
Wierzchołek tak naprawdę znajduje się w gęstym lesie
Po zdobyciu Oszusta mój plan zakłada wędrówkę szlakiem granicznym aż do Wielkiej Rycerzowej, co oznacza 9 km marszu pewnie głównie lasem z mniejszymi lub większymi przewyższeniami. Najpierw jednak czeka mnie zejście ze szczytu, które według założeń jest niezbyt przyjemne i muszę w pełnym skupieniu stawiać kolejne kroki. Następnie wracam do rozstaju Podoszust i dalej szlakiem niebieskim zmierzam na kolejne szczyty - Pański Kopiec, Bednarową i Talapkov Beskyd. Od początku zakładałam, że to będzie raczej spokojny i nieco nudny odcinek, a tutaj czeka mnie kolejna niespodzianka. Między drzewami początkowo tylko przebłyskują widoki, ale im dalej idę, tym teren bardziej się odsłania, ukazując nie tylko okoliczny Beskid Żywiecki, ale także Małą Fatrę, Tatry i inne słowackie pasma. W dodatku okolica jest naprawdę malownicza, a złote trawy kołyszące się na wietrze tworzą jeszcze lepszy klimat.

Najpierw Mała Fatra na wyciągnięcie ręki
Potem mijamy Pański Kopiec
Leśny odcinek
Panorama Beskidu Żywieckiego
Złoto w okolicy Talapkov Beskid
Do tej pory szlak przebiegał głównie grzbietem z niewielkim przewyższeniem i taki stan rzeczy ma się przez 7 km do szczytu Świtkowej. Stąd czeka mnie solidne zejście do Przełęczy Przysłop, a poziom ostrości mocno konkuruje z Oszustem. Wąska ścieżka prowadzi po żwirowym podłożu przez co jest jeszcze bardziej zdradliwie, o czym mam okazje przekonać się już niebawem. Kiedy jedna noga mi podjeżdża na kamieniach, druga automatycznie się wygina i szura po podłożu, powodując rozcięcia i siniaki 😢 Na szczęście szybko się podnoszę bez poważniejszych konsekwencji i nieco kulejąc, ale w jednym kawałku melduję się na przełęczy. Tutaj spoglądam na malowniczą polanę, masywną Rycerzową oraz mojego oprawcę - Świtkową.

Przełęcz Przysłop
Widok na Rycerzową
Świtkowa
Po odpoczynku ruszam na szczyt Wielkiej Rycerzowej, a podejście jak przystało na "Wielką" jest konkretne. Idę miarowo, szlak przebiega w cieniu drzew, co w południe niezmiernie szanuję. Końcówka jest już bardziej umiarkowana, a w okolicy wierzchołka pojawiają się przyjemne widoki. Stricte szczyt jest zalesiony i poza tabliczką nie oferuje panoramy, które są zdecydowanie lepsze z podejścia. Schodząc z Wielkiej Rycerzowej, mogę podziwiać nie tylko halę, ale także Beskid Żywiecki oraz Tatry. Całość skąpana we wczesno-jesiennych barwach zachwyca.

Widok z polany podszczytowej
Hala Rycerzowa z bacówką
Moim celem jest aktualnie Bacówka na Hali Rycerzowej, a właściwie racuchy z jagodami, które uchodzą za tutejszy przysmak i wierzcie na słowo, że smakują obłędnie. Nie zniechęca mnie nawet 40 minut czekania na obiad, w tym czasie odpoczywam, zażywając kąpieli słonecznej - to moja nagroda za odbytą wędrówkę z przygodami. Hala Rycerzowa jest popularnym celem wycieczek, szlaki są niewymagające i bardzo widokowe, więc nic dziwnego, że przyciągają tłumy. Sama lubię tu wracać o różnych porach roku.

Bacówka PTTK na Hali Rycerzowej
Słynne racuchy 💜
Bacówka i Tatry
By zamknąć pętlę w Soblówce czeka mnie powrót szlakiem żółtym przez Małą Rycerzową. Jak wspomniałam wcześniej, trasa jest również widokowa i zdecydowanie niewymagająca, dlatego zejście przebiega przyjemnie i ekspresowo. Na parkingu melduje się o 15:30 nieco sponiewierana, ale równocześnie naładowana górską energią.

Nowa perspektywa z Małej Rycerzowej
Kolejna piękna polana
Powrót w doliny
Przyznam, że już od dawna planowałam trasę na Oszusta, ale nie spodziewałam się takich przygód i perturbacji. Jednak właśnie dzięki tym miłym i niemiłym niespodziankom ten dzień zapadnie na długo w mojej pamięci. Czy polecam tę trasę? To zależy, czego szukasz w górach, ale jeśli dobrego jedzenia w schronisku, a na szlaku spokoju, to zapraszam wyruszyć moimi śladami 😎

Trasa
A.P.
19.09.2026



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz