Perła w cieniu Tatr - Skorušina


Na szczyt Skorušina wpadłam zupełnie przypadkiem, poszukując nowych, ciekawych szlaków na obrzeżach Tatr. Wtem zauważyłam na mapie, że w sąsiedztwie Orawic wznosi się szczyt na 1314m n.p.m., a w dodatku jest najwyższym szczytem słowackiego pasma Skoruszyńskich Wierchów. Plan w zasadzie kreuje się sam… 😃
Wierzchołek postanawiamy zdobyć najkrótszą trasą, ale za to zapowiadającą się na najbardziej widokową. Startujemy o 7:30 z Orawic, a szlak czerwony przewiduje na szczyt 2h 15 minut. Pierwsze kroki stawiamy na żwirowej drodze, klucząc między domkami letniskowymi, by po chwili znaleźć się na rozległej polanie. Przewyższenie terenu jest praktycznie żadne, a w dodatku za naszymi plecami pojawiają się pierwsze widoki. 


Pierwszy odcinek wzdłuż zabudowań
Za nami grzbiet Witowskich Wierchów
Polana
Pogoda jeszcze się nie rozkręciła
Po ostatnich opadach deszczu trawa jest wciąż mokra, a niebo dalej spowite ciemnymi chmurami. Cały czas mamy jednak nadzieję na poprawę, bazując na niezawodnej, szwajcarskiej prognozie pogody. Chociaż podążamy środkiem polany, to szlak jest bardzo intuicyjny, a oznaczenia na drzewach rozmieszczone są dość gęsto, więc nie sposób się pogubić. Po 35 minutach znajdujemy się na szczycie polany, skąd rozpościera się konkretna panorama na Tatry oraz pasmo Spisko-Gubałowskie. Trochę chmury nie pozwalają cieszyć się pełnią tego krajobrazu, ale i tak jest ładnie 😊 

Na szczycie polany
Tatry Zachodnie
Następnie szlak przecina szutrową drogę i ucieka w las. Przed nami wyrasta ostre podejście „na krechę”, ale trwa nie więcej niż kwadrans i potem maszerujemy już praktycznie po równym terenie. Las tutaj jest dziki i magiczny, na trasie żadnych wędrowców, idealne tereny do wypoczynku. Na szlaku znajduje się również sporo wiatrołomów, ale nie spowalniają one naszej wędrówki. 

Podejście przez las
Dzika puszcza
Magia
Po 30 minutach wyłaniamy się ponownie z lasu i tym samym maszerujemy w towarzystwie tatrzańskich krajobrazów. Takie prześwity są bardzo miłym akcentem na szlaku, a w połączeniu z błękitnym niebem jeszcze bardziej cieszą. To jedne z zalet Skoruszyńskich Wierchów – bliskie położenie Tatr, rozległe polany oraz niewymagające podejścia. 

Okno widokowe
Trzydniowiański, Kończysty, Starorobociański oraz Jarząbczy
Szerszy kadr
Następnie ścieżka delikatnie wznosi się w górę, a już po 15 minutach zauważamy między drzewami dziwną drabinę. To oczywiście element metalowej konstrukcji na szczycie Skoruszyny, będącej dość ekstremalną wieżą widokową, ponieważ nie prowadzą nań schody, a właśnie drabina. Nie zastanawiając się jednak, niemal natychmiast ruszamy w górę, choć przyznam, że rytm serca mi nieco przyspiesza. Deski na górnej platformie są mocno naruszone przez przyrodę, więc odrobina ostrożności nie zaszkodzi, a poza tym barierki są dość niskie i jakoś ogarnia mnie dziwny lęk przestrzenny. Niemniej jednak warto było wdrapać się na górę, aby zobaczyć piękną panoramę Tatr Zachodnich i nie tylko! Tak naprawdę, gdyby nie ta oryginalna konstrukcja, ze szczytu nie uświadczylibyśmy widoku, ponieważ wierzchołek jest polaną szczelnie zamkniętą murem drzew. Dodatkowo na Skoruszynie znajduje się mnóstwo ławek, altana, palenisko, co czyni ją świetnym miejscem do wypoczynku. Całość trasy zajęła nam 1h 40min, bez jakiegoś szczególnie szybkiego tempa, więc tym bardziej polecam się tu wybrać. 

Dziwna konstrukcja
W górę
Tatry Zachodnie
Z bliska
W drugą stronę
Kopuła szczytowa
11 szczyt KGS do kolekcji!
Do Orawic wracamy tym samym szlakiem trochę z braku możliwości ciekawej pętli, chociaż również z chęci odwiedzenia jeszcze Cichej Doliny Orawskiej. Grzechem byłoby nie wykorzystać pogody oraz bliskości Tatr. Droga powrotna przebiega wręcz błyskawicznie, ponieważ już po 45 minutach ponownie meldujemy się na polanie, która teraz ukazuje nam swoje przyjemniejsze oblicze. Oczywiście panorama Tatr jest również okazalsza, więc z przyjemnością rozsiadamy się na trawie, bezczelnie się relaksując. 

Od Giewontu po Bobrowiec
Magura Witowska
Oravice SKI
Relaks
Skorušina sprawdziła się idealnie na szybki górski wypad – niemęczący, widokowy i oryginalny. Oboje byliśmy zaskoczeni fantastycznym szlakiem, a ilość panoram była odwrotnie proporcjonalna do napotkanych turystów. Najbardziej jednak cieszy nas fakt, że dzięki kolekcjonowaniu Korony Gór Słowacji możemy odkrywać takie perełki u naszych południowych sąsiadów.



A.P.

11.05.2019


Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza