Wietrzna Połonina Caryńska i cicha Bacówka pod Małą Rawką


Połonina Caryńska jest jednym z tych miejsc w Bieszczadach, w które lubię wracać. Tym razem szukam trasy, jaką jeszcze nie wędrowałam, a wbrew pozorom opcji jest nad wyraz dużo. Połoninę bowiem, można zdobyć od czterech stron, a możliwości stworzenia trasy jest o wiele więcej. Ostatecznie decyduję się wystartować w Berehach Górnych, a resztę ułożyć w głowie już podczas wędrówki.


Berehy Górne
Prognozy dzisiaj zapowiadają niemały wiatr, co już rano dość znacząco odczuwam na otwartej przestrzeni. Na szczęście szlak czerwony niebawem znika w lesie. Wędruję samotnie pośród buczyn, nasłuchując pomiędzy szelestem liści zwierzęcych odgłosów. Szlak na najwyższy szczyt połoniny przewiduje 2 godziny, a początkowo łagodne podejście z czasem daje popalić. Po około 35 minutach opuszczam las, a po lewej stronie pojawia się po raz pierwszy widok na grzbiet Działu i Rawek. 

Dział
Rawki 🍁🍁🍁
Kiedy wychodzę na otwarty teren, pojawia się charakterystyczny szelest spalonej słońcem trawy. Na południowym zboczu na początku nie odczuwam podmuchów wiatru, jednak z każdą minutą i krokiem wzwyż są coraz silniejsze. W pewnym momencie na wiatrówkę ubieram kurtkę puchową, bo przeraźliwe zimno przenika mnie do szpiku kości. Po upływie godziny staję na grzbiecie połoniny, skąd czeka mnie ostatnia prostka na szczyt, niespełna 10 minut wędrówki. Jest to najtrudniejszy odcinek, bo siła wiatru jest tak ogromna, że muszę iść na ugiętych nogach, mocno zapierając się na kijach i najzwyczajniej nie dać się powalić na ziemię.

Na grzbiecie
Najtrudniejszy odcinek
Kiedy staję na najwyższym wierzchołku połoniny, nie ma czasu na uśmiech czy radość ze zdobycia. Uciekam na moment na północny stok osłonięty od wiatru, by złapać kilka wdechów, szybko rzucam okiem na rozległą panoramę, po czym uciekam w dół, w kierunku odbicia zielonego szlaku na Przełęcz Wyżniańską. Decyzję podejmuję natychmiast, muszę jak najszybciej opuścić grzbiet, bo na Caryńskiej czekają mnie tylko złowrogie chmury i diabelski wiatr. 

Widok na Połoninę Wetlińską
Północne grzbiety
Na południe Rawki
Na wschodzie zło…
Po 5 minutach znajduję się na rozstaju szlaków i czym prędzej skręcam w prawo. W dół praktycznie cały czas biegnę, byle szybciej w dół, do lasu, tam czeka moje wybawienie. Mijam się z turystami podchodzącymi na Caryńską, którzy zaskoczeni moim ubiorem i tempem, pytają czy na górze wieje. Uśmiecham się i odpowiadam, że urywa głowę 😉 Tak naprawdę dopiero w lesie mogę swobodnie złapać oddech i zwolnić. Robi się cieplej, tutaj jest przyjemnie.

Byle w dół!
Przejaśnia się
Ostatni odcinek do Przełęczy Wyżniańskiej jest już czystą przyjemnością. Słońce na dobre wyłania się zza chmur, rozświetlając jesienny krajobraz. Wreszcie zwalniam tempa i teraz idę już spokojnie, delektując się widokami i otoczeniem. Ponieważ pora jest w zasadzie iście śniadaniowa (jest przed 9:00), postanawiam wpaść do Bacówki pod Małą Rawką na jajecznicę. Z przełęczy czeka mnie tam zaledwie 15 minut, więc plan jest idealny 😀

Zejście z połoniny z widokiem na Rawki
Jesień 😍
Po drugiej stronie przełęczy szlak zielony prowadzi żwirową drogą zboczem Wyżnianskiego Wierchu, a nieznaczna różnica wysokości jest praktycznie nieodczuwalna. Idę powoli, czasem się obracając na masyw Połoniny Caryńskiej, który mam za plecami. Szukam też charakterystycznej jarzębiny przy szlaku, której widok przywołuje uśmiech na mojej twarzy - tak po prostu. Niebawem docieram do bacówki, która oferuje 30 miejsc noclegowych, pole biwakowe oraz bufet. Mi tymczasem wystarczy kawa i jajecznica 😊

Szlak zielony do bacówki
Jarzębina i połonina 💛
Połonina Wetlińska
Rawki
Około 10:00 ruszam w drogę powrotną. Samochód mam pozostawiony w Berehach, a najszybciej dostanę się tam krajową 897. 3-kilometrowy odcinek jest widokowy, a ponieważ nigdzie mi się nie spieszy, to wolnym krokiem zmierzam na parking. Droga jest bardzo ruchliwa o tej porze, turyści jadą dopiero na szlaki, a ja spędzam ostatni dzień w Bieszczadach. Jutro wracam do domu, ale jestem spokojna, bo wiem, że za rok wrócę. Zawsze wracam ❤

Odcinek do Berehów asfaltem
A.P.
12.10.2019
 


Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza