W krainie bieszczadzkich torfowisk - Tarnawa Wyżna i Dźwiniacz Górny


Kiedy chłodny, październikowy dzień budzi się do życia, ja zmierzam Wielką Pętlą Bieszczadzką w kierunku Ustrzyk Górnych. Przed Stuposianami skręcam w prawo na Muczne i jadę, aż gładki asfalt zmienia się w drogę dziurawą niczym ser szwajcarski. Kiedy mijam ostatnie zabudowania, a zamiast budynków otacza mnie tylko trawa, wiem że jestem prawie u celu. Niewielkiego parkingu w Tarnawie Wyżnej nie sposób przeoczyć i choć kilka samochodów jedzie na wprost, ja zatrzymuję się tutaj, to właśnie tu chciałam dotrzeć.

Poranek na Wielkiej Pętli Bieszczadzkiej
Ostatnie zabudowania w Tarnawie Niżnej
Widok z parkingu
Wysiadam z samochodu i patrzę na grzbiet Halicza oraz Krzemienia, skąpanych w jesiennych barwach. Ostatni raz na torfowiskach byłam 3 lata temu i choć wydaje się, że to szmat czasu, to pamiętam każdy kawałek krajobrazu, każdy szelest trawy i każdy podmuch wiatru. Pamiętam jak dziś cykanie świerszczy i ciepłe, letnie powietrze, soczystą zieleń i ciszę o zapachu trawy. Dziś jestem w Tarnawie o poranku sama pośród bieszczadzkich torfowisk i udaję się w podróż w głąb siebie, do wnętrza duszy, tutaj to ma szansę się udać. Idę powoli, delikatnie stawiając kroki, najpierw na krótszą trasę po prawej stronie. Spacer pośród torfowisk odbywa się po drewnianych podestach, który prowadzi wędrowca nad mokradłami. Mniejszy płat jest porośnięty tylko w kilku procentach drzewami, więc można z niego podziwiać panoramę od Halicza przez Kopę Bukowską, Krzemień po Bukowe Berdo. 

Trasa I (na prawo)
Spacer po drewnianych podestach
Złote trawy
Torfowisko i pasmo połonin
Spacer w głąb natury
Można się zapatrzyć
Większe torfowisko znajduje się po drugiej stronie łąki, oddzielone niewielkim potokiem. Jest ono w znacznym stopniu pokryte sosnowym borem bagiennym oraz posiada bogatą florę torfowiskową. Spacer w Tarnawie to wyjątkowe przeżycie i choć druga trasa dydaktyczna ma niespełna 3km, to nie sposób jej pokonać żwawym krokiem. Tutaj sekundy płyną wolniej, oddech staje się płytszy, a serce bije szybciej. Zwłaszcza, kiedy słyszy się tylko naturę i własne myśli. 

Trasa No2
Przechodzimy mostem nad potokiem
Przez drugie torfowisko również prowadzą drewniane podesty
Jesienne kolory 💛
Widok na pas Bieszczad
Naturalne stanowisko sosny
Bór sosnowy
Po eksploracji torfowisk w Tarnawie Wyżnej, odpalam samochód i jadę ku kolejnej przygodzie. Wracam do Tarnawy Niżnej, a właściwie do punktu, gdzie swój początek ma szlak do Dźwiniacza Górnego. Wiedzie tam ścieżka przyrodniczo-historyczna o długości 3km i mam nadzieję, że również panować będzie tam cisza i brak ruchu turystycznego. Na początek czeka mnie przeprawienie się przez potok Roztoka, a następnie ścieżka prowadzi wzdłuż granicy polsko-ukraińskiej, którą stanowi San. Wędrówce towarzyszy przyjemny szum wody i rozległe polany. 

Przeprawa przez potok
Na początek wędrówka po płytach
Za mną góry
Wzdłuż granicy
San
Stara droga prowadzi głównie po równym terenie z nieznacznymi podejściami i tak jak przewidywałam, na szlaku nie ma nikogo. Ścieżka jest bardzo dobrze oznakowana, dość gęsto rozstawione są tabliczki z odległością pozostałą do celu, przez co wędrówka upływa przyjemnie. Idę powoli, nigdzie się nie spiesząc, podziwiając krajobraz i rozmyślając. Trasa przy pasie granicznym, w worku bieszczadzkim po raz kolejny potwierdza, że te dzikie Bieszczady są magiczne, właśnie te tereny to nie tylko skrawek ziemi, to miejsce z duszą ❤

Sielankowy krajobraz
Jeden z przydrożnych krzyży
Tylko natura
Po 45 minutach przyjemnego spaceru docieram do Dźwiniacza Górnego, a raczej terenu nieistniejącej wsi o tej nazwie. Dźwiniacz przestał istnieć w 1946 roku w ramach oczyszczania pasa granicznego. Mieszkańców wysiedlono do ZSRR, zabudowania zniszczono, a resztę dopełnił czas oraz przyroda. Obecnie na miejscu znajdują się dwa cmentarze – stary i nowy, a tamtejsze skromne groby były tradycją mieszkańców. Młodszy cmentarz oddalony jest 200 metrów od starszego, natomiast stamtąd można jeszcze dołożyć sobie drogi i odwiedzić torfowisko w Dźwiniaczu. Oczywiście chętnie korzystam z okazji, by się tam zapuścić, równocześnie nie ukrywając zaskoczenia, że poprowadzona została doń ścieżka. Torfowisko jest jednym z pięciu na terenie Bieszczadzkiego Parku Narodowego i nie ma możliwości poruszania się po nim jak w Tarnawie. Ścieżka doprowadza do punktu widokowego, skąd wrócić musimy tą samą drogą aż do wiaty turystycznej. Mimo wszystko warto tam pójść.

Wiata w Dźwiniaczu Górnym
Stary Cmentarz
Ścieżka do młodszego cmentarza
Cmentarz młodszy
Torfowisko Dźwiniacz
Koniec trasy
Pierwotnie w planach miałam jeszcze odwiedzenie nieopodal leżącego torfowiska Łokieć, jednak skręciłam nie w tę stronę co trzeba, a potem już mi się nie chciało 😐 Do samochodu wrócę trasą alternatywną, równoległą do tej, którą się dostałam do Dźwiniacza i jest to również ścieżka edukacyjna oznakowana kolorem biało-zielonym. Trasa ma także długość 3km, prowadzi przez łąkę z punktem widokowym oraz kolejne torfowisko. Odcinek mam niezmiennie na wyłączność, a dla odmiany prowadzi wąską ścieżką. Czasem mam wrażenie, że od samotności powoli wariuję, bo pośród szelestu liści słyszę głosy rozmów… A może to Bieszczady do mnie mówią…?  

Rozstaj szlaków
Kiczera Dźwiniacka
Torfowisko
Ścieżka wśród dziczy
Po 45 minutach ponownie przeprawiam się przez potok i kończę spacer przy samochodzie. Całość trasy wyniosła 8km i spokojnym tempem można ją zamknąć w dwóch godzinach.
Z całego serducha i głębi duszy polecam spacer do Dźwiniacza Górnego. Uwielbiam puste tereny pozbawione gwaru turystów, a naszpikowane czystą naturą i historią. Worek Bieszczadzki jest pełen takich perełek, a takie perły warto odkrywać. Dajcie się wciągnąć w głąb tej ciszy, nie pożałujecie ❤

A.P.

11.10.2019



1 komentarz: